N T S K w Pile 1992 - 2025

 

                              



 
    

*     *     *     *     *



Działalność naszego Towarzystwa realizowana jest dzięki dotacjom i innym formom pomocy, które wspierają nasze działania statutowe. 

Pomoc taką otrzymujemy od:

 - Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Republiki Federalnej Niemiec  za pośrednictwem  Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w Polsce z siedzibą w Opolu,

 - Ministerstwa Spraw Wewnętrznych  i Administracji w Warszawie na obsługę finansowo-księgową prowadzona przez licencjonowane biuro rachunkowe

 - Urzędu Miasta Piły,

 - Starostwa Powiatowego w Pile oraz

 - licznej grupy wolontariuszy.

*     *     *     *     *  

Zwyczajne Walne Zebranie 

Niemieckiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego w Pile'25

Frekwencja:33,4%

Zarząd:Małgorzata Czerniak, Ewa Urbaniak, Gunter Horn, Jan Skowiera, Kazimierz Skowiera, Piotr Klockiewicz, Kazimierz Kupczyk

Komisja Rewizyjna: Andrzej Niśkiewicz, Mieczysław Szulc, Dorota Wiśniewska


*     *     *     *     *     *     *

Spełniając warunek, że mieścisz się w przedziale wieku 7-99 lat, to bezstresowo, w kameralnych warunkach, wśród przyjaciół, jednym słowem: jak w rodzinie, a do tego taaanio! nauczysz się niemieckiego  w siedzibie Niemieckiego Towatzystwa Społeczno-Kulturalnego w Pile, przy ul. 11 Listopada 3a.

*     *     *     *      *

Zachęcamy do odwiedzania strony schneidemuehl.net.

Są tam chronologicznie umieszczone wszystkie Heimatbriefe, które zostały wydane od początku założenia Heimatkreis Cuxhaven.

*     *      *      *      *


*   *   *   *   *   *  

Oj, działo się!

(- zamiast słów: CZAS UTRWALONY ŚWIATŁEM)

  

Foto: A. Niśkiewicz

 *   *   *   *   *

 PIŁAWA'26

Spływ rzeką z udziałem członków Pilskiego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Francuskiej







  

Foto: G. Horn

*     *     *     *    *

30 lat partnerstwa Piły z Cuxhaven:

Wizyta Przyjaciół z Niemiec
 


Spotkanie gości tu urodzonych (też z okolic) i ich potomków, a także katolików z dawnej Wolnej Prałatury Pilskiej z Prezydentem Miasta Piły Beatą Dudzińską i Burmistrzem Cuxhaven Thomasem Brunken urozmaicił swą obecnością poseł Sejmu RP Piotr Głowski.



Na pamiątkę spotkania  w Parku Miejskim zasadzono drzewko kolejny klon, ale bursztynowy, pod które łopatę ziemi dorzucił również Detlef Priske, przewodniczący  Heimatkreis Schneidemühl e.V. i inni uczestnicy spotkania.



"Współpraca miast partnerskich to o wiele więcej niż podpisane dokumenty. Rozwija się dzięki ludziom, spotkaniom, wspomnieniom i zaufaniu, które budowało się przez lata" -  T. Brunken   

Foto: W. Polasik

*     *     *     *     *

WALENTYNKI '26





***   ***   ***

 



Projekt LernRAUM.pl zaprasza do udziału w wakacyjnej edycji kursów językowych.

To oferta skierowana to tych, którzy chcą rozwijać kompetencje językowe w atrakcyjnej, letniej formule. Program obejmuje zajęcia prowadzone przez wykwalifikowanych lektorów, warsztaty tematyczne oraz praktyczne ćwiczenia komunikacyjne dostosowane do wieku i poziomu uczestników.

LernRAUM.pl to połączenie nauki i aktywnego spędzania wakacyjnego czasu – w przyjaznej atmosferze, z nowoczesnymi metodami pracy i naciskiem na praktyczne wykorzystanie języka. Szczegółowe informacje o terminach, zapisach oraz ofercie kursów dostępne są na stronie LernRAUM.pl.

Serdecznie zapraszamy do skorzystania z oferty

www.lernRAUM.pl

***

Das Projekt LernRAUM.pl lädt zur Teilnahme an der Sommerausgabe der Sprachkurse ein.

Dieses Angebot richtet sich an alle, die ihre Sprachkenntnisse in einem attraktiven Sommerformat erweitern möchten. Das Programm umfasst Unterricht mit qualifizierten Lehrkräften, thematische Workshops sowie praktische Kommunikationsübungen, die an Alter und Sprachniveau der Teilnehmenden angepasst sind.

LernRAUM.pl verbindet Lernen mit einer aktiven Gestaltung der Ferienzeit – in freundlicher Atmosphäre, mit modernen Unterrichtsmethoden und einem Fokus auf die praktische Anwendung der Sprache. Detaillierte Informationen zu Terminen, Anmeldung und Kursangebot finden Sie auf der Website LernRAUM.pl.

Wir laden Sie herzlich ein, unser Angebot zu nutzen:

www.lernRAUM.pl


  Kurs ropoczyna się w drugiej połowie września. Informacje szczegółowe i zapisy w biurze we wtorki i czwartki w godz. 11.00-17.00, nr tel.: 67 213 54 94 lub 788 534 377

*     *

Schlesien Journal to program telewizyjny w języku niemieckim z polskimi napisami, poświęcony życiu kulturalnemu, wydarzeniom politycznym i historycznym oraz kwestiom stosunków polsko- niemieckich. Dzięki współpracy z TVP program został poszerzony oprócz Opola o emisję na platformie TVP3, w innych regionach i miastach: Wrocław, Katowice, Olsztyn, co pozwala dotrzećdo szerszego grona odbiorców. Wochenblatt.tv emitowany jest co drugi piątek o godz. 10:50 w telewizji TVS. Pragniemy aby PAŃSTWO współtworzyli nasz program i zachęcamy do kontaktu z nami pod adresem:  media@vdg.pl. Nowe odcinki pojawiają się również regularnie na YouTube na kanale Media VdG.

*     *     *     *     *

"Zamek" w Schneidemühl i nie tylko


W słoneczną, sierpniową środę -  nie typowo, ale inaczej nie było można ruszyliśmy  pieszo na dawny plac Gdański/Danziger Platz, ob. pl. S. Staszica aby poznać dzieła wytrawnego architekta niemieckiego prof. Paula Bonatza ze Stuttgartu oraz jego współpracownika Fritza Eugena Schollera również ze Stuttgartu. Przewodnik opatrzył zwiedzanie stosownymi wyjaśnieniami i komentarzem historycznym.


Uczestnicy wycieczki mogli oglądać jego zabudowę (wnętrza dawnego Reichsdankhaus, ob. Regionalnego Centrum Kultury „Fabryka Emocji” są powszechnie znane), d. kasyno i hotel (obiekt SP – stołówka i  … ?), d. konsystorz ewangelicki (ob. PNiG Nafta Sp. z o.o.) z dobudowanym ob. Urzędem Miasta Piły (- znane), no i budynek siedziby Regierungsbezirk Grenzmark Posen-Westpreußen, d. Rejencji Schneidemühl, a ob. Szkoły Policji w Pile.


Po tym znanym z zewnątrz obiekcie grupę Towarzystwa oprowadzała życzliwie pani insp. Adriana Niemczuk-Gorgoń oraz pani insp. Jolanta Kamińska, a pani asp. Magdalena Kudyba – fotograf uwieczniała naszą wizytę.




Zwiedzający obejrzeli m.in. bibliotekę, historyczną poczekalnię (ob. Galeria Sztuki AKWARIUM) z witrażami przedstawiającymi z herbami miast tworzących d. rejencję i salę posiedzeń (w trakcie remontu) z ogromnymi modernistycznymi witrażami – dzieło H.E.E. Campendonka ( z Düsseldorfu) i M. Ludera ( ze Schneidemühl) wykonanymi w warsztatach Paul u. Weber w Berlinie, aulę, a także niektóre pracownie, dobudowany nowy internat dla słuchaczy, dziedziniec tego ogromnego obiektu wzorowanego na pierwotnym zamku w Oranienburgu. Wycieczkowicze obejrzeli również obiekty sportowe SP i odwiedzili miejsce dawnego kirkutu z pomnikiem (lapidarium), które również znajduje się na terenie tej szkoły.


Wzmocnieniem bagażu przekazanej wiedzy, ale już w siedzibie Towarzystwa i przy kawie i słodkościach był tematyczny i multimedialny referat, który objął merytorycznym  zakresem także materialną spuścizną innych architektów niemieckich w naszym mieście. A, temat był na tyle wdzięczny i choćby pobieżnie znany, że towarzyszyła jemu ożywiona dyskusja. Uczestnicy jej zwracali uwagę na niektóre zapomniane dziś i niekiedy zaniedbane obiekty historyczne nad Gwdą, takie jak „Okrąglak” - ponad stuletnia dawna parowozownia, budynki zabytkowego dworca i kompleks dawnych warsztatów naprawczych wagonów, później Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego (- Kazimierz Kupczyk), Park Miejski z dawną strzelnicą Bractwa Kurkowego (- Józef Bandrowski), podziemne schrony w mieście (- Magdalena Sadowska  i Filip Szczepanik)…


Informacje o tych obiektach wzbogacał referent prowadzący dyskusję.

Tekst: A. Niśkiewicz

Foto: Magdalena Kudyba i Gunter Horn

*     *     *     *     *

   "Obejmij gotyk w Chełmnie"   

i ... zakochaj się Pod takim hasłem sobotnia wyprawa (21.06.br.) w Europejski Dzień Gotyku Ceglanego stworzyła wyjątkową okazję zapoznania się ze skarbami architektury średniowiecznej w mieście, które liczy 792 lata i które swoim rozlokowaniem - na dziewięciu pagórkach, urzeka jadących choćby S5. Nie tylko więc zachowane szczątki św. Walentego - patrona zakochanych oraz chorych na dolegliwości układu nerwowego, ale też miejsce, gdzie bywał Mikołaj Kopernik i jego krewni, miejsce gdzie mieszkał i praktykował doktor i generał Ludwik Rydygier, absolwent chełmińskiego gimnazjum i renomowanego uniwersytetu w Greifswaldzie. To on przeprowadził jedną z pierwszych na świecie operacji resekcji żołądka. A, jeszcze pochodzący stąd Kurt Schumacher niemiecki polityk - socjaldemokrata, bliski prezydentury w powojennych Niemczech, więzień obozów koncentracyjnych (m.in. Dachau), którego wizerunek mogliśmy znaleźć na monetach okolicznościowych (2. DM) bitych w latach 1979-93, a którego imię nosi Europejskie Centrum Wymiany Młodzieży nad pobliskim jeziorem Starogrodzkim. Podobnie też urodzony tu, Hans W. Guderian - generał płk. Wehrmachtu, Generalny Inspektor Wojsk Pancernych, szef sztabu Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych, teoretyk wojskowości (- autor:"Achtung - Panzer"), któremu nie postawiono zarzutów zbrodni wojennych, a i być może dzięki jego pozycji ... miasto ocalało ze zniszczeń wojennych. Nie sposób pominąć ks. Gerwazego Gorczyckiego (Gorczycy) - duchownego, kompozytora i kapelmistrza, który współtworzył drugą po Akademii Krakowskiej w średniowiecznej Polsce - Akademię Chełmińską. Ale, przecież nie są to wszyscy "wielcy" tego miasta. O bogatych dziejach tego nadwiślańskiego grodu i jego precjozach opowiadała przewodniczka Elżbieta Pawelec. Kolejną i sporą porcję wiedzy historycznej i ciekawostek "dołożyła" już w Baszcie Prochowej, a głównie w Muzeum Ziemi Chełmińskiej pani przewodnik: Anna Grzeszna-Kozikowska, a ponad to jeszcze - Andrzej pilot/przewodnik tu urodzony. Full! Jak na jeden dzień było dużo, bardzo dużo, intensywnie lecz nie sposób było się nudzić.

Pręt chełmiński (Culmer Ruthe) ustanowiony przez Krzyżaków dla miast lokowanych na prawie chełmińskim, kiedyś zawieszony na ścianie pobliskiej fary, a obecnie przymocowany do ściany Ratusza ma długość 4,330/4,326 m i dzieli się na: 100 ławek, 15 stóp (1. stopa - ok. 29cm), 7,5 łokcia (1. łokieć - ok.58 cm), 3 kroki (1. krok - ok. 1,45 m), a 10 prętów chełmińskich stanowi 1 sznur chełmiński.

Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (d. farny) gotycki z barokową i rokokową stylistyką trójnawowego wnętrza z kaplicą Matki Boskiej Bolesnej, tzw. Chełmińskiej z cudownym Jej Obrazem koronowanym w 1754r., relikwiarzem i ołtarzem św. Walentego, gotlandzką chrzcielnicą o obliczu późnoromańskim, wspaniałym prospekcie organowym i wiszącą głową jelenia - działającą jako naturalny barometr, a i mnóstwo innych wspaniałych i unikalnych elementów wyposażenia i architektury. Potem, Baszta Prochowa - teraz ze zbiorami archeologicznymi i rowerem metalowym! i Baszta Panieńska z okazami krzyżackimi. A, w nich ... ciasno.
 

Na trasie zwiedzania też stary cmentarz (tarasowy) i dwukrotnie, albo i więcej - fragmenty murów obronnych, kościół św. Marcina i św. Ducha, dom w którym na świat przyszedł K. Schumacher, no i najważniejsze - muzeum w Ratuszu, gdzie m.in. na płótnach naściennych widnieje obraz ze sceną sądu króla Salomona.

     

Pamiątkowa fotografia przed Pomnikiem Ułana na pamiątkę 8. Pułku Strzelców Konnych (oddziału kawalerii Wojska Polskiego II RP stacjonującego w mieście od 1922 do września 1939r.) - oczywiście na koniu i jak rzekł "pierwszy ułan II RP, Bolesław Wieniawa- Długoszowski doceniając walory tego zwierzęcia:"Bo serce ułana, gdy położysz je na dłoń, na pierwszym miejscu panna, przed panną tylko koń!" Autorem projektu rzeźby jest Zbigniew Mikielewicz.


Po sytym obiedzie w zbytkowym budynku spichlerza i w tak nazwanej restauracji - do klasztoru czyli najstarszej części urbanistyki "Krakowa Północy", a też jak też niektórzy mówią:"Polskiego Carkassonne". Na jego dziedzińcu niespodzianka recytacja wiersza "Tu ...". - "Piękny", "poruszający", "emocjonalny" - szeptali słuchacze "orzeźwieni z zastygnięcia". Autor - Andrzej, kopię oryginału wręczył siostrze Magdalenie Prandze, przełożonej prowincjalnej. Potem, widok na dolinę Wisły, krypta Służebnicy Bożej Magdaleny Mortęskiej,kseni benedyktynek, kościół barokowy śś. Janów z pięknym, bezcennym wyposażeniem, starodawna apteka dra L. Rydygiera, skarbiec, piwnice, wieża- Baszta Mestwina i Brama Meseburska (- obie z XIII w.). Nawet młodzież zainteresowła się historią, a dobrze jest wiedzieć, że obiekty te po cysterkach i benedyktynkach oddziedziczyły Siostry Miłosierdzia -"Szarytki" wierne misji św. Wincentego' a Paulo i Ludwiki de Marillac, a osiadłe w mieście od ponad 370 lat. Przy okazji - dziękujemy Siostro Anno wszelką pomoc.

   Kondycję uczestników sprawdziła wieża kościoła farnego.197 schodów z wypełnionym plecakiem - wystarczy! "Płuca na plecach"! Jedyną nagrodą i najlepszą jest: "Najpiękniejszy widok na Świecie" i panorama Kulm (bo też się tak nazywało). Nie chciało się schodzić, ale ... po głębokich oddechach na wysokości ok. 80 m n.p.m. + 60 m - półtoragodzinny odpoczynek, lecz nie mogło zabraknąć "Ławeczki Zakochanych" - nieopodal Bramy Grudziądzkiej - tej, wiodącej do rynku z renesansowym Ratuszem. A, jescze do tego spacer po Plantach (- jak w Krakowie) z "kwiatowymi dywanami" i kolejną platformą widokową w siną dal. Niektórzy odwiedzili też znajdującą się w pobliżu, (na zboczu),  kapliczkę ze źródełkiem - zwaną "Studzienką", miejscem objawienia Matki Boskiej i cudownego uzdrowiena niewidomego chłopca.Na pamiątkę tego wydarzenia, każdego roku 2 lipca przybywają tu tłumnie pątnicy i odbywają się tu wielkie uroczystości religijne, bo przecież Chełmno, także dzięki wspomnianemu uzdrowieniu, zyskało rangę Sanktuarium Maryjnego. W parku po drugiej stronie wspomnianej bramy z kaplicą i figurą Piety - miniatury zamków krzyżackich na Ziemii Chełmińskiej oraz sposobność aby pokłonić się słynnemu chirurgowi, który w pobliżu miał swoją klinikę.

  Utrudzeni turyści wraz z zachodem słońca w pierwszy dzień upalnego lata "drugi oddech" złapali nad jeziorem Starogrodzkim w rytmach bydgoskiej kapeli "Ferajna". Właśnie tu znajduje się ośrodek wypoczynkowy z Europejskim Centrum ... Rynnowy kształt polodowcowego jeziora o blisko 3 km długości stwarza dogodne warunki do uprawiania sportów na lądzie, jak i w wodzie oraz do wszelkiej rekreacji. To tu przeżywaliśmy "Wibracje Letniego Przesilenia". I, one to sprawiły, że wróciła energia. Niektórzy nawet zatańczyli a wszyscy zobaczyli prezentacje Sobótkowe - Nocy Śiętojańskiej - Nocy Kupały, w wykonaniu miejscowego Zespołu Pieśni i Tańca "Pomorze". Najbardziej odporni zaś wytrwali do igraszek z ogniem, tj. "Fire Show".

   W zmroku i niemal z północą zakończył się pobyt w "Mieście Zakochanych". W opinii wielu: Nie - za - po - mnia - ny ..."

- Dlaczego miasto to nie widnieje jeszcze na prestiżowej Liście Światowego Dziedzictwa Kulturalnego UNESCO? - zapytała Maria Sołtysiak. Na to pytanie ... nie umiem odpowiedzieć.

Ps. Dziękujemy Pani Danusi za to, że podczas podróży zauroczyła nas swoimi ciasteczkami - oczywiście własnej roboty! Nie sposób pominąć zasług firmy NovaBus i Pana Krzysztofa siedzącego za kierownicą MERCEDESa SPRINTERa - szczęśliwie, do celu tam i z powrotem. Dzięki!  Zakochanych w Chełmnie odsyłam do "Legend chełmińskich", autorstwa Anny Koprowskiej-Głowackiej, wyd. "Region", Gdynia 2018

                                         

 




 Tekst i zdjęcia: Andrzej Niśkiewicz

*   *   *   *   *

                                                 

80. rocznica zakończenia II wojny światowej skłania nie tylko do refleksji nad jej przebiegiem i skutkami, ale też do czynów upamiętniających ten fakt doniosły w istocie nie tylko dla wojujących stron ale też całego świata. Dlatego 14 maja tego roku blisko 30 osobowa grupa Niemieckiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego w Pile odbyła podróż historyczną do stolicy Wielkopolski.

 

Na największym – Cmentarzu Komunalnym nr 1 Miłostowo , w Kwaterze Żołnierzy Niemieckich 1939-1945,  przed wielkim krzyżem złożyła wiązankę kwiatów, zapaliła znicz i pomodliła się za tych którzy znaleźli tam wieczny spokój. Na leśnej polanie w zbiorowych mogiłach spoczywa ok. 6 tysięcy poległych w zaciętych walkach o twierdzę Poznań, a szczególnie podczas szturmu oddziałów 1 Frontu Białoruskiego na Cytadelę. Prologiem okolicznościowym do tego wydarzenia był referat pt. „ Milczący świadkowie lokalnej historii”.


Do tamtejszych  mogił trafili też polegli żołnierze z okolicznych miejscowości, w tym z Piły - Schneidemühl, blisko 400. We „Wspomnieniach pilskich” (Asyż 1971) ojciec Jerzy Rumak OFM Cap., doktor teologii, proboszcz, organizator duszpasterstwa i życia religijnego w mieście pisał, że gdy w maju 45. wracał z pobliskiej parafii za miastem spostrzegł na poboczu drogi trupy niemieckich żołnierzy wyschnięte od słońca w pozycji siedzącej z przewieszonymi przez szyję karabinami, a wiele zwłok rozrzuconych było też w rowach … Może znaleźli spokój w tych kwaterach? Albo w innych?

- Tylko, gdzie one są?  – zastanawia się kierownik działu archeologicznego Muzeum Okręgowego im. Stanisława Staszica w Pile, dr Jarosław Rola. Z jego szacunków wynika, że ponad 1000, ale najpewniej dwa tysiące poległych żołnierzy niemieckich broniących twierdzy Schneidemühl spoczywa gdzieś w ukryciu, w masowej mogile, albo mogiłach, na wschód od Gwdy. Trudno jednak to miejsce czy miejsca, zlokalizować. Prawdopodobnie wiele miejsc pochówku żołnierzy niemieckich z czasów minionej wojny nigdy nie zostanie odnalezionych… Jednak jeśliby ktoś z czytelników mógł podpowiedzieć – będziemy wdzięczni.


Grupa mniejszości niemieckie dostąpiła niezwykle miłego zaszczytu w ponad półmilionowej stolicy Wielkopolski jakim było podjęcie przez, aż dwoje! wicewojewodów: Karolinę Fabiś-Szulc (I-szą) i (II-go) – Jarosława Maciejewskiego. Gospodarze po niezwykle serdecznych słowach powitania w Sali Witrażowej opowiedzieli o swoich zadaniach i niektórych kwestiach czekających na rozwiązanie. Nie zabrakło rozmów indywidualnych.


Uczestnicy spotkania odwiedzili m.in. Salę Witrażową i Herbową oraz Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego. Wszędzie tam otrzymali informacje od oprowadzających i obejrzeli multimedialne prezentacje. Ponownie spojrzeli na Poznań  z lotu ptaka czyli z najwyższej kondygnacji tego budynku, bo wcześniej uczynili to z wieży Zamku Królewskiego - Przemysła. To niecodzienne spotkanie doszło do skutku dzięki długoletniej i dobrej współpracy Towarzystwa z Pełnomocnikiem Wojewody Wielkopolskiego ds. Równego Traktowania, Mniejszości Narodowych i Etnicznych – Małgorzatą Musiał.


Po wielu dekadach usunięto, zniszczenia infrastruktury Poznania. Obiekty mieszkalne i użyteczności publicznej odbudowano, odrestaurowano wiele zabytków, jak choćby Dzielnicę Cesarską oraz wiele innych.


Zachował się też dom, w którym 2 października 1847 r. świat zobaczył późniejszy niemiecki dowódca, feldmarszałek, polityk  i prezydent Republiki Weimarskiej i III Rzeszy - Paul Ludwig Hans Anton von Beneckendorff und von Hindenburg. Spędził w nim wczesne lata dzieciństwa. W 1914 r. otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Poznania, tam powstać miało muzeum upamiętniające jego działalność lecz, gdy miasto na mocy traktatu wersalskiego w 1919 przyznano Polsce, pozbawiono go tego zaszczytu.

A, potem jeszcze Zamek Cesarski oraz spacer po Starym Rynku i jego zakamarkach. Park Cytadela z Fortem Winiary, muzeami, Cmentarzem Garnizonowym i Dzwonem Pokoju i Przyjaźni między Narodami. Niestety - tylko z okien autokaru, bo czas pracy kierowcy, ale i siły opadły … Pozostaje więc przyjechać tu ponownie.


Niech trudy tej dość intensywnej wyprawy złagodzą myśli księdza-poety Jana Twardowskiego wyrażone słowami:

 „Nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych”


Tekst:A.Niśkiewicz Foto:Kamil Pacholczyk, Anna Żołtowska, A.N.

*   *   *   *



Bez względu na to gdzie jesteśmy, dom jest tam, gdzie jest twoje serce.

Egal wo wir uns befinden, zu Hause ist, wo dein Herz ist.

Foto: W. Polasik, A. Niśkiewicz (tekst)
 

*****   *****   *****

WSZYSTKIM  PANIOM  W DNIU  ICH  ŚWIĘTA - POGODY ZA OKNEM I W SERCACH  ORAZ  DOBRYCH  RELACJII  Z  INNYMI ..., A  I  GROSZA  I SZCZĘŚCIA  NO, TEŻ ZDROWIA - BO, BEZ NIEGO ANI RUSZ !

- życzy Przewodniczący i Zarząd NTS-K w Pile oraz Redakcja

Spotkanie z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet odbędzie się we wtorek, 11 marca br. o godzinie 13.00 w siedzibie naszego Towarzystwa. ZAPRASZAMY!


Ps. Czy pamiętacie o Dniu Mężczyzny?


 - Spotkanie przy kawie i słodkościach oraz owocach odbyło się w "neutralnym" terminie 11 marca br., co zadowoliło zarówno Panie jak i Panów. Było wesoło i ze śpiewem.

*     *     *     *     *   

Karneval Fasching - OSTATKI, ŚLEDZIK, PODKOZIOŁEK, KOZELEK, ZAPUSTY, MIĘSOPUST, COMBER  w NTS-K/DSKG 

Oj, było! Każdy składkowe zapłacił, a jeszcze podrzucił co umiał zrobić, albo kupił. Bufet się uginał więc, kalorie spalano w tańcu, a nawet w chóralnym śpiewie ("Einmal am Rhein", "Co się dzieje, oszaleję..."). Muzyki było full za sprawą Wacława. Znudzonych nie było. Czterogodzinna impreza zakończyła się z obowiązującą ciszą nocną. Pomysł pożegnania karnawału zrodził się u Państwa Horn, a była to również okazja do podziękowania zaangażowanym w remont biurowego pomieszczenia - "norki Andrzeja". A, co się oprócz tego i z czyjej inicjatywy się znalazło - to jest do zobaczenia. Zatem - zapraszamy, a przy okazji "pielgrzymki" można też opłacić składki członkowskie. Pozostaje mieć nadzieję, że podobne rozrywkowe spotkania w naszej siedzibie jeszcze się odbędą i to nie jeden raz.

*      *     *     *     *

Kursanci w Tłusty Czwartek - Fetter Donnerstag

Pączki,chrust i inne słodkości i owoce - być musiały. Ale, żeby tradycji stało się zadość - humor dopisywał, żonglerka piłeczkami była i też oryginalna maska karnawałowa rodem z Wenecji, pod którą każdy chciał się skryć i uwiecznić. No, nie mogło zabraknąć obcinania krawatów, co nie ominęło nawet Szefa. Tradycji stało się zadość!

 

*     *    *    *    *

Weihnachtmarkt’24

Oto kilka migawek z tegorocznego JARMARKU BOŻENARODZENIOWEGO w Pile(12-15 grudnia br.) i garść informacji z tego co było. Na pl. Konstytucji 3 Maja – darmowy LUNAPARK „Schalman” z Pragi. Tam też była duża scena intensywnie oświetlona, na której wystąpił św. Mikołaj i m.in. zespoły „Retrosfera Band”, „ Góralska Hora”, „Muzostacja” czy Łowiczanki z pobliskiej Leżenicy , albo Sławomir Graczyk z „Pilskim kolędowaniem” i  Andrzej Prokopowicz z zespołem, ESTI – Piosenki na święta i nie tylko”.  Plac ten pozostawał w łączności z pl. S. Staszica, gdzie również funkcjonował lunapark i też tam odbywała się część imprez wśród wielobarwnych iluminacji. Gościła także żywa szopka w otoczeniu rzeźb Władysława Ligockiego. „Wąskie gardło” czyli wąziutka ul. 14 Lutego  łączyła te dwa place, a na niej: budki z najróżniejszymi ozdobami  (a w jednej z nich  wystawiała swe dzieła nasza członkini - Marina Geldt i Ireneusz Baranowski) oraz wyrobami spożywczymi i rozgrzewającym grzańcem. Tamże ruch pojazdów był bardzo ograniczony i utrudniony, ale przemieszczający się wykazywali obopólne zrozumienie i cierpliwość. Do tej przedświątecznej  plejady dorzucić można jeszcze retrobus, a w nim czytanie bajek przez  aktorów „Teatru  TAK”, „Orkiestrę na dużym rowerze”, „Motomikołaje” – przebrani motocykliści, paradę Żywego Teatru z Bielawy, orszak z udziałem: „Djembe Planet”, zespołu „Bellyor Dance” oraz „Teatru Wirtualnego” z  pilskiego RCK - otwierający całą imprezę i dużo, dużo dzieci i dorosłych.  Ufff…

Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. 

I, tylko Stanisław Staszic pozostał w niewzruszonym spokoju...

Andrzej

*    *    *    *

ADVENTSFEIER'24

TRADYCJI ZADOŚĆ



W przede dniu drugiej niedzieli adwentu, jak również bywało wcześniej w Młodzieżowym Domu Kultury „ISRA” w Pile odbyło się spotkanie naszej mniejszości. W sześcioosobowym składzie przybyli nań niezawodni Ziomkowie z Niemiec z Irene Niemann – wiceprzewodniczącą i skarbnikiem organizacji Rosemarie Pohl. Uczestniczył także przewodniczący bratniej Heimatkreis Flatow: Rolf-Peter Wachholz. Komendę tutejszej Szkoły Policji reprezentowała Jolanta Kamińska, która jest również członkinią IPA - Międzynarodowego Stowarzyszenia Policji (Sekcja Polska). Nie zawiodła i tym razem Maria Bochan – prezes Towarzystwa Miłośników Miasta Piły. Po raz pierwszy gościły wśród nas Panie: Kinga Bieńkowska (dyrektor) i Bernadetta Lis (specjalistka ds. programów) z Centrum Edukacji i Pracy Młodzieży w Pile, co daje nadzieje na dalszą owocną współpracę. Obecnością swą zaszczyciły nas także delegacje mniejszości z Grudziądza, Bydgoszczy i Złotowa.

Wystąpienia okolicznościowe gości wkomponowane w całość programu nikogo nie nudziły. Zabrakło jednak wystąpień reprezentantów władz lokalnych, bo nikt nie dotarł. Do nieuczestniczenia w adwentowym wydarzeniu przedstawiciela/-i gdańskiego konsulatu Niemiec już przywykliśmy .

„Było super” –stwierdził Ryszard Bzdręga z pobliskiej Trzcianki, a wtórowała mu Urszula – żona. W opinii swej nie byli wyjątkiem. I, choć gwiazdor nie zaszczycił swą obecnością, to dzieci paczki otrzymały. Szkoda tylko, że żadne z nich nie zaprezentowało swych walorów w wierszyku, śpiewie czy tańcu na scenie. Tradycję jednak uratowali słuchacze kursu językowego - Grażyna Kowalska i Mateusz Ziemichód , którzy mistrzowsko wykonali: „Die Weihnachten” – Josepha von Eichendorffa i Johanna Petera Hebela - „Neujahrslied”. „Gang Andrzeja” – zespół wokalno-muzyczny ze Złotowa i znany już nam , dał z siebie nawet więcej niż było można oczekiwać. Od kolęd po szlagiery, które co niektórych porwały w tany. Blisko trzygodzinny czas spotkania wypełniło niemal 40 utworów muzyczno-wokalnych. Na ekranie „przeleciało” ponad 70 tematycznych slajdów, łącznie z tekstami kolęd. („Oj, ale Andrzej się napracował, a jeszcze inne …”) Niestety, około 90-cio osobowa widownia nie wzmocniła naszej kilkuosobowej grupy śpiewaczej na scenie. Czy słowa Johanna  Wolfganga Goethego - „Gdzie słyszysz śpiew, tam wstąp, tam dobre serce mają. Źli ludzie, wierzaj mi, ci nigdy nie śpiewają” - straciły swą aktualność? Zapewne, dojrzałym trzeba przypomnieć, a młodszych – uczyć!

Bez dotacji Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Budownictwa i Wspólnoty Republiki Federalnej Niemiec nie byłoby tego corocznego i integracyjnego wydarzenia. Nie sposób pominąć też daru serca Heimatkreis es Schneidemühl e.V. i to od lat!. Bez jego pomocy impreza ta nie miała by również tak uroczystego imagu. A, w przede dniu sobotniej imprezy goście zza Odry spotkali się z urodzonymi w naszym mieście. Współodczuwają oni bolączki tu urodzonych i nadal tu zamieszkujących mając na względzie głównie ich podeszły wiek, szwankujące zdrowie i materialne niedostatki. Pozostaje więc nam - wypowiedzieć: Bardzo dziękujemy!

Wielu uczestników takiego spotkania, aby ono „wypaliło” … dla własnej wygody lub (być może?) spokoju sumienia pozostaje nieświadomych, że przygotowanie imprezy z takim rozmachem wymaga nie tylko pieniędzy ale też dużo, a nawet bardzo dużo czasu i wszelakiego zaangażowania naszych członków-wolontariuszy. Wypada zatem podziękować za logistyczno-organizacyjne i artystyczne wsparcie imprezy: Kazimierzowi i Johannowi Skowierom, Teresie i Gunterowi Horn, Heldze Kuczkowskiej, Hannie Piłat i Małgorzacie Czerniak, Andrzejowi Gębali, Wacławowi Polasikowi oraz Piotrowi Klockiewiczowi i … Tak też czynimy.

Stille Nacht!

(Tekst i foto: A. Niśkiwicz)


*     *     *      *     *

Shalom


Na to zaskakujące pozdrowienie sobotniego wieczoru u schyłku szabatu, dwie najmłodsze uczestniczki - Kasia, lat 6 i ośmioletnia Asia, nie wiedziały jeszcze jak odpowiedzieć.

Jak na tę porę roku - tego dnia, w połowie listopada, za oknami Niemieckiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego było już ponuro, ciemno, no i chłodno. W świetlicy zaś: kontrastowo i … kameralnie. Wówczas to trzydziesto dwu osobowa grupa mniejszości niemieckiej spotkała się, aby poznać przedwojenną historię Żydów w Schneidemühl i regionie, a przy okazji przypomnieć sobie dzieje miasta nad Gwdą. Na muzycznym podkładzie wielogatunkowej muzyki żydowskiej prelekcje poprowadził Andrzej, a swym wystąpieniem wzbogacił ją członek naszego Towarzystwa – Hieronim Chabas. Żyd niemiecki – aszkenazyjski, który w swym wystąpieniu oprócz przedstawienia wielu aspektów religijnych sięgających starożytności i mających swą kontynuację dziś, zademonstrował również kilka symbolicznych przedmiotów kultu. Cieszyły się one zainteresowaniem wcale nie mniejszym od wystąpień słownych, którym towarzyszyło ponad 80 obrazów na ekranie. H. Chabas opowiadał też o odrębności i tradycjach tej etniczno-narodowej wspólnoty oraz filozofii jej egzystencji dawniej i w świecie współczesnym. Przy tak obszernej i wielowątkowej tematyce nie mogło zabraknąć pytań i wielu indywidualnych rozmów, dzielenia się osobistymi spostrzeżeniami i wrażeniami oraz nawiązywania kontaktów i wyrażania nadziei na ciąg dalszy takich spotkań i rozmów na zasygnalizowane tematy.


Poczęstunek macami i chałkami oraz słodkimi wypiekami serwował prowadzący. Niektórym -smakowało tak, że pytali: „gdzie można to nabyć?”. Marina Geldt i Ireneusz Baranowski przygotowali na spotkanie okolicznościowe, pamiątkowe gadżety.

A, dziewczynki nie nudziły się. „Starsza – jak powiedziała babcia - notowała”.

A.Niśkiewicz
Ps. Dziękuję Pani Justynie Mateckiej, Państwu T. i G. Horn, U. i R. Bzdręga, A. i W. Magnuckim za pomoc w przygotowaniu sali, a W. Polasikowi za techniczną obsługę imprezy.


Foto: W. Polasik A. Niśkiewicz

*     *     *     *      *

34. Dzień Jedności Niemiec i ... 

O K T O B E R F E S T' 24 !!!

Z dwudniowym "poślizgiem" nasza wspólnota obchodziła święto powtórnego zjednoczenia. Jak co roku spotkaliśmy się w Świetlicy Wiejskiej  w Byszkach. Zaszczycił nas swą obecnością  Starosta Pilski - Rafał Zdzierela, który przybył prosto z XXII Subregionalnych Targów Pracy i Kariery w towarzystwie radnego Powiatu Pilskiego, Marka Kamińskiego. Spotkanie zainicjowane zostało tematem multimedialnej prelekcji pt. "Partnerstwo to nasza tradycja. Partnerskie miasto Piły - Schwerin - współpraca i rozwój." Wybór miasta nie był przypadkowy, bowiem właśnie w stolicy Meklemburgii-Pomorza Przedniego odbyły się tegoroczne, ogólnoniemieckie obchody zjednoczeniowe. O walorach tej miejscowości i regionu opowiadał Andrzej, który również nie pominął w swym wystąpieniu innych miejscowości partnerskich dla naszego miasta i powiatu. Na zakończenie ponad 60.osobowa grupa słuchaczy otrzymała zadanie sprecyzowania oczekiwań dotyczących pełniejszego oblicza relacji partnerskich.   


A, potem nadszedł czas na … OKTOBERFEST'24 - tym bardziej, że w Monachium dobiegał on końca następnego dnia. Choć jest to święto końca zbiorów chmielu - ważnego składnika używanego do warzenia popularnego napoju, to u nas - oprócz degustacji stwarza okazję do spotkania się, wielotematycznej wymiany opinii i poglądów oraz konsumpcji tradycyjnego menu: chleba ze smalcem i ogórkiem kiszonym, kiełbasek i kaszanki z grilla, flaczków wołowych, żurku i wspaniałych wypieków Ewy Nowak. Klemens Mrela zajmował się grillem Johan  Skowiera – mieszał … zupy, Gosia Czerniak, Ewa Urbaniak, Monika Czerniak z Berlina i Helga Kuczkowska – smarowały, kroiły, roznosiły i jeszcze …

 

Okazji do rozmów nie zabrakło, Wacław Polasik obsługiwał technikę i poprowadził kolejną edycję "Jaka to piosenka", a Marina Geldt i Irek Baranowski upamiętnili naszą imprezę okolicznościowym krążkiem. Dziękujemy Wszystkim Zaangażowanym w październikowy FEST. Do następnego!...


Tekst: A. Niśkiewicz Zdjęcia: CANVAS Marcin Szymański, W. Polasik i A. Niśkiewicz

Uwaga! Zdjęć jest dużo więc chętni do ich skopiowania dla upamiętnienia imprezy na potrzeby własne proszeni są o kontakt z prowadzącymi stronę internetową.

*   *   *

KURS NIEMIECKIEGO - RUSZYŁ !

ILOMA  JĘZYKAMI  WŁADASZ

TYLEKROĆ  JESTEŚ  CZŁOWIEKIEM.

                                                Johann Wolfgang von Goethe 

    PATRZ  W  PRZYSZŁOŚĆ!  

We współczesnym świecie jest już wielu ludzi, którzy władają kilkoma językami! 

 INNY  JĘZYK - TO  INNY  STYL  ŻYCIA! 

Kurs językowy dziecięco-młodzieżowy możliwy jest przy stanie minimum 10 uczestników. 

Nawet  papuga  uczy  się  języka!

Sekret ten:

MÓWIĘ  PO  HISZPAŃSKU  DO  BOGA,

PO  WŁOSKU  DO  KOBIET,

PO  FRANCUSKU  DO  MĘŻCZYZN, 

A  PO  NIEMIECKU  DO  KONIA.

                                       wyjawił:  Karol V Habsburg 

Trwają jeszcze zapisy:  Niemieckie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne w Pile, ul. 11Listopada 3a (- wejście od podwórza), tel.: 67/213 54 94. Biuro otwarte we wtorki i czwartki w godzinach: 11.00-18.00.

*     *     *     *    *

W ostatni weekend sierpnia członkowie Heimatkreises Schneidemühl e.V. spotkali się w Cuxhaven i powierzyli funkcję przewodniczącego Ziomkostwa 65.-letniemu Detlef'owi Priske. Rodzina Jego ojca pochodzi z Kuddowtal/Motylewa - dziś dzielnicy Piły i ze Schneidemühl. Nowo Wybranemu dedykujemy życzenia mocy energii i twórczych pomysłów oraz skuteczności w działaniu dla dalszej obopólnie korzystnej współpracy. Oczekujemy rychłego spotkania.

Dotychczasowemu - będącemu zawsze sercem z nami i kierującemu tą Organizacją przez ostatnie lata - Horst'owi Vahldick'owi, także wieloletniemu przewodniczącemu Netze Heimatkreises e.V., wielce dziękujemy i życzymy sił w pokonaniu dolegliwości zdrowotnych, lepszej kondycji oraz wszelkiej pomyślności.

*     *     *     *      *

Godne upamiętnienie niegodnie pochowanych


Delegacja naszego Towarzystwa m.in. od lewej: G. Horn, K. Kupczyk, E. Kolander, H. Kuczkowska, T. Witkowska-Horn, w głębi: B. Głów i L. Kupczyk na terenie b. ŻWIROWNI.

Czternastego września tego roku delegacje organizacji niemieckiej mniejszości narodowej (kolejny raz) złożyły wiązanki kwiatów i zapaliły znicze w miejscach pochówku internowanych i osadzonych w Centralnym Obozie Pracy Przymusowej dla Niemców funkcjonującym w latach 1945-49 w Potulicach. W czterech miejscach pamięci złożono wiązanki kwiatów i zapalono znicze. Towarzyszyła tej ceremonii modlitwa, którą poprowadził ks. Maciej Szmytkowski TCHr  – Administrator Parafii. Władze Powiatu Nakielskiego reprezentował Starosta Krzysztof Błoński. W imieniu najmłodszej lokalnej społeczności uczestniczyła dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego im. „Dzieci Potulic”- Monika Schulz-Krainska. Muzeum Ziemi Krajeńskiej w Nakle n. Notecią reprezentowała Anna Fergot. Ze Zjednoczenia Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w Polsce przybyła dyrektor biura Joanna Hasse. Obecne były delegacje organizacji mniejszości ze Świdwina, Grudziądza i najliczniejsza (ośmioosobowa) z Piły.

W Pałacu hrabiny Anieli Potulickiej dr Izabela Mazanowska - pracownik oddziału IPN w Bydgoszczy, wystąpiła z tematycznie okolicznościową prelekcją. W miejscu tego spotkania była niegdyś sala balowa - jako znacząca część pałacu, dziś podupadłego. Hrabina przekazała te włości Katolickiemu Uniwersytetowi Lubelskiemu w 1928 r., a później m.in. działało seminarium duchowne – przyszłych misjonarzy Towarzystwa Chrystusowego dla Wychodźców do 39 r.

Nieopodal, w parku, którego angielskie założenia architektoniczne straciły już urok stoi zabytkowa i odrestaurowana kaplica (początkowo grobowa). Sporą część powierzchni tej wsi pokrywają mogiły, cmentarze i zakład karny w obiektach dawnego obozu, w którym z początkiem lat 80-tych internowano również działaczy NSZZ „Solidarność” z Regionu Bydgoskiego i Toruńskiego.

Uczestnicy spotkania upamiętniającego na terenie b. ŻWIROWNI

Kantowo, Nowe Potulice, Potulitz, Lebrechtsdorf, Potulice

To wszystko są kolejne nazwy tej miejscowości. Jest to wieś  usytuowana nieopodal Nakła nad Notecią i liczy około półtora tysięcy mieszkańców. Niegdyś słynęła z urokliwego pałacu, parku i dobrze prosperującego folwarku, którego właścicielami byli Potuliccy herbu Grzymała. Ich liczne włości rozlokowane były od Wielkopolski po Pruszków k. Warszawy. Teraz, jest to przygnębiające miejsce, szczególnie gdy jest pochmurno i pada deszcz. Wzdłuż drogi ciągnie się długi więzienny mur zakładu karnego niegdyś obozu dla Niemców, wcześniej zaś od jesieni 1941 r. zbudowanej tu od podstaw filii Cywilnego Obozu Jenieckiego (później koncentracyjnego) w Sztutowie. Jeszcze nie dobiegły końca działania bojowe drugiej wojny, a już po przejściu frontu wschodniego w 45 r. obiekty niemieckiego obozu przesiedleńczego i pracy Lebrechtsdorf przeznaczone dla Polaków wysiedlanych z Pomorza przekazane zostały władzom polskim przez Armię Czerwoną. Wypełniły się one internowanymi Niemcami z obszaru Pomorza Gdańskiego i Zachodniego, z dawnej Rejencji Bydgoskiej, z Mazur i Warmii, Wielkopolski, Kujaw oraz innych rejonów Polski. Dwadzieścia dziewięć drewnianych baraków zasiedlała też ludność z listy narodowej (DVL) i żołnierze polskiego podziemia niepodległościowego, głównie z Armii Krajowej. W okresie funkcjonowania Centralnego Obozu Pracy Przymusowej przebywało około tysiąc ludzi więcej niż zakładano, bo 35 866 osób. Wiosną 45 zaewidencjonowano tu aż 301 dzieci do 13 roku życia (a stan ich wzrastał, gdyż np. w styczniu 48 było 1 285, w tym prawie 900 bez matek). Wszystkich nadzorowało 322 strażników. Planowany na 10 tysięcy osób kompleks faktycznie był przeludniony. Do tego jeszcze fatalne warunki sanitarne, żywieniowe, opieki lekarskiej oraz nierzadko sadystyczne praktyki pilnujących i inne dolegliwości. Choroby, epidemie (tyfus, dyzenteria, świerzb), insekty, braki w kadrach, środkach i materiałach medycznych przy jeszcze wielu innych niedostatkach czyniły spustoszenie wśród przebywających w obozie. Zatrzymani i osadzeni więźniowie, którzy uznani zostali za zdrajców i wrogów narodu i państwa polskiego pracowali w warsztatach na gospodarstwie rolnym na terenie kompleksu, jak też poza obozem w okolicznych gospodarstwach rolnych, w leśnictwie, kopalni wapna, w przemyśle, przy odbudowie miast. Tak było do czasu rozwiązania COPP z początkiem 1950 r. Nie doczekało tego około 4,5 tysiąca osób (może więcej) ale trudno to ustalić ze względu na brak skrupulatności w rejestracji zgonów. O godnym pochówku nie było mowy. Zwłoki zmarłych trafiały do pobliskiego wyrobiska po żwirze, a potem miejsce to stało się wysypiskiem śmieci. Dziś stoi tu krzyż i pamiątkowa płyta. O miejscu dawnej bramy obozowej przed obecnym zakładem karnym przypomina posadowiony tu głaz z tablicą. Obok, informacje o historii tego obiektu na obustronnej planszy. Tylko niewielki procent zmarłych ma swoje mogiły na obecnym Cmentarzu Komunalnym, gdzie również krzyż i obelisk ze stosowną dedykacją przypomina o miejscu ich spoczynku. Obok tej nekropolii – kolejna gęsto wypełniona mogiłami dorosłych oraz wielu dzieci i noworodków, z ogromnym pomnikiem „Ofiarom faszyzmu”. To „Cmentarz wojenny ofiar terroru z II wojny światowej”. Nie da się pielgrzymować tu z wewnętrzną radością do tego miejsca naznaczonego cierpieniem i śmiercią: Polaków, Niemców i innych, a nade wszystko … dzieci.

Przed obeliskiem na Cmentarzu Komunalnym przemawia Starosta Nakielski - K. Błoński, z prawa delegacja ZNSS-K z Opola z J. Hasse i R. Roguzem.

Trudne czasy … - minęły

Ogółem w niemieckim obozie przesiedlńczym i pracy przymusowej Potulice-Lebrechsdorf przez cały okres jego istnienia, tj. od lutego 1941r. do 21 stycznia 1945 więzionych było ok. 25 tysięcy osób. W ewidencji zgonów odnotowano 1 297 osób, w tym 767 dzieci. Prawdopodobnie nie jest to pełna lista ofiar, gdyż niektórzy tam przebywający twierdzili, że było zdecydowanie więcej, bo nawet ok. 5 tys. Liczba ofiar niemieckich w Centralnym Obozie Pracy od końca stycznia 1945 połowy lipca 1950r. jest niemal przybliżona. 

Do 1950 r. z obszaru Polski w zmienionym zarysie granic wysiedlono ok. 3,5 mln ludności pochodzenia niemieckiego, nie licząc indywidualnych wyjazdów – ucieczek. Kiedyś powojenne obozy dla Niemców stanowiły tabu. Obecnie, po latach przeobrażeń społeczno-ustrojowych w Polsce nie zaprzecza się faktom. Pojawiły się pierwsze publikacje. Jedną z pionierskich jest „Zemsta ofiar. Niemcy w obozach w Polsce 1944-1950” autorstwa niemieckiej dziennikarki Helgi Hirsh, wydana w 1999 roku przez Oficynę Wydawniczą Volumen  w Warszawie. Choć nakład został wyczerpany, to może gdzieś jeszcze w bibliotece albo czytelni jest osiągalna. Gorąco polecam, a refleksje i wnioski nasuną się same.

A. Niśkiewicz

*   *   *   *   *  


   *     *     *    

 Z nadzieją na lepsze

W połowie lipca br., siedzibę naszą odwiedził zastępca Prezydent Miasta Piły – Paweł Jarczak. Spotkanie przebiegało we wzajemnie życzliwej i kameralnej atmosferze . Współ-włodarz miasta zapoznał się z sytuacją funkcjonalną organów władzy wśród zrzeszonych w pilskiej mniejszości niemieckiej i wysłuchał oczekiwań naszego grona sugerując  sposoby skutecznych działań. Szczególnie w kwestiach kursów językowych, ożywienia współpracy pomiędzy miastami partnerskimi z Niemiec, upamiętnienia zasłużonych dla miasta i historycznie znaczących w jego dziejach miejsc, a także pozyskiwaniem środków pomocowych dla podniesienia poziomu naszych przedsięwzięć. Przeplatane elementami towarzyskimi rozmowy, bliższe poznanie uwarunkowań działania władz miasta i stowarzyszenia pozwoliło obydwu stronom lepiej wniknąć w kwestie merytoryczno-kompetencyjne. Bardziej „rzeczowo” było, gdy do spotkania dołączyła wizytująca odległe, bo na Pomorzu – centra mniejszości  - Joanna Hasse, dyrektor Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w Polsce. Bezpośredni wzajemny kontakt reprezentujących władze sprzyjał wymianie zdań i poglądów, co zapewne wyzwoli nowe nadzieje (nie bez pokrycia) wśród członków organizacji  jedynej takiej w Wielkopolsce i z 33.-letnim stażem, co podkreślone zostało  też w piśmie gratulacyjnym Prezydent Miasta Piły – Beaty Dudzińskiej do Edwina Kemnitza, który niestrudzenie od pierwszych dni przewodzi Niemieckiemu Towarzystwu Społeczno-Kulturalnemu w Pile.

Tekst i Foto: A.Niśkiewicz

*     *     *     *

Od Konrada von Wallenrode do „Bramy Kaszub” i …

Nasze odkrywanie historii i tradycji regionu 12 lipca rozpoczynamy od Człuchowa leżącego na marginesie Pojezierza Krajeńskiego. Z parkingu podążamy ścieżką wiodącą przez park - niegdyś obszernego podzamcza, do dawnego zamku krzyżackiego. Za czasów panowania tu „czarnego krzyża na białym tle” - pomiędzy zasobnymi lasami, borami i jeziorami, zwanymi dziś: Urzędowym i Łazienkowskim, a nieopodal Rychnowskim, przybyły po spełnieniu misji z Ziemi Świętej Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie w rekordowym tempie (ok. 30 lat), wzniósł olbrzymią kamienno-ceglaną warownię z kładkami, zwodzonymi mostami,11. bramami i licznymi furtami. Wielkością i znaczeniem był drugą po Malborku fortyfikacją. Jej strategiczno-militarne położenie wzmacniało usytuowanie na skrzyżowaniu dróg biegnących z zachodu na wschód i z południa na północ. Obecnie, jest to jedna z nielicznych pozostałości po stu dwudziestu pięciu zamkach Zakonu w granicach Polski. Wiele lat trwały i nadal jeszcze prowadzone są prace rewitalizacyjno- renowacyjne, a i tak daleko do średniowiecznej świetności budowli. Tym bardziej, że niszczona była wieki przez różne wojska, nade wszystko szwedzkie i pożary oraz tzw. ząb czasu. Obecnie, wszystko co jest możliwe (łącznie z dwupoziomowymi lochami głodowymi) udostępniono, czyniąc zeń jedną z miejscowych oraz ponad regionalnych atrakcji turystycznych. Uwagę goszczących w zamku przyciąga animacja filmowa, makieta tej budowli z czasów świetności, zbiory archeologiczne, wszelkie militaria i regionalna materialne, a także liczne fotografie zamku i miasteczka z minionych lat z towarzyszącymi wyjaśnieniami i opowiadaniami przewodników. Kulminacyjnym punktem zwiedzania jest panorama urbanizacji i okolic z 46. metrowej (niegdyś o 10 m. wyższej) ośmiobocznej wieży zakończonej krenelażem. Nawet mityczna postać Konrada Wallenroda prezentowana przez polskiego wieszcza narodowego Adama Mickiewicza w powieści poetyckiej o tytule nazwiska wielkiego mistrza zakonu przybrała tu realne oblicze. Pochodzący z rodu rycerskiego z Frankonii (pd. Niemcy –Bawaria) był on komturem człuchowskim, a później piastował urząd wielkiego mistrza w stolicy Zakonu.

Podczas wizyty nie sposób pominąć elementu jakubowego szlaku, który wiedzie przez odrestaurowany Rynek z okalającymi go neoklasycystycznymi  kamieniczkami do renesansowo-modernistycznego kościała pw. oczywiście św. Jakuba Apostoła – patrona miasta. Oprócz krypt, bogato urozmaiconego i zabytkowego wnętrza, jeden z jego elementów związany jest z XIX wiecznym Schneidemühl:witraże pochodzące ze słynnej pracowni szklarskiej Maxa Luder'a. Znany, nie tylko w Polsce Karl F. Schinkel - wybitny architekt i malarz przyłożył również swoją rękę do projektu dawnej kaplicy na zamku.

Zwiedziwszy już część kolejnego muzeum, ale już w Chojnicach, w „Bramie Człuchowskiej” - Muzeum Historyczno-Etnograficznego im. Juliana Rydzkowskiego, jedna z pań zachwycona opowiadaniami przewodniczki, prezentacjami tutejszych eksponatów charakterystycznych dla miejsca i regionu, pyta:

- A, gdzie jest ta „Brama Kaszub”?

- No, właśnie to jest tu. To miasto jest bramą! - brzmi odpowiedź pilota-przewodnika.

W pobliskiej Baszcie Szewskiej: biblioteka z cennym zbiorem pomorzoznawczym, w Domu Szewskim: militaria, w baszcie „Kurza Stopa”: sztuka współczesna itd. Wszystko to w pobliskich basztach i domach wplecionych w jeden ciąg zachowanych fragmentów miejskich fortyfikacji. „Wszędzie tam byliśmy, miód i …”.Po obiedzie z tradycyjnym dodatkiem, wędrujemy do zielonej wizytówki w samym centrum 40. –tysięcznego miasta: „Parku Tysiąclecia”, wiekowo - nieomal stuletniego. Haa…, czegóż tam nie ma. Zachwyca estetyką i funkcjonalnością .Dzięki wielu inwestycjom hydrotechnicznym można było wśród kilku mniejszych lub większych stawów wypro-wadzić dogodne alejki spacerowe, stworzyć plac zabaw dla najmłodszych”, a starszych: skatepark, dla czworonogów: wybieg, a dla wszystkich amfiteatr. W bogactwo urozmai -conej zieleni,  „wplecione” liczne i „niestandardowe” wizualnie pomniki – np. Mikołaja Kopernika, ławeczka J. Rydzkowskiego - człowieka wielu aktywności, regionalistę i społecznika, dziennikarza,  pierwszego dyrektora i kustosza muzeum czy też ławeczka Jarosława Armady przez lata obsługującego medycznie zawodników MKS „Chojniczanka”. Liczne obszary odpoczynku dla odwiedzających, którym czas odmierza zegar słoneczny w awangardowej szacie. Podobne oblicze współczesności znajdujemy w instalacji tura Jarosława Urbańskiego wykonanej z części samochodowych i kolejowych. Podziwiających kusi do chwycenia za rogi albo … ogon - „na szczęście”! (Dla uzupełnienia: łeb potężnego zwierza wpisany jest w herb miasta.)Następnym przykładem innowacji jest zagospodarowanie dawnej fosy w pobliżu Bramy Człuchowskiej - kolejny amfiteatr! Tego dnia wieczorem mają zabawiać mieszkańców popularne zespoły muzyczne.

Spacer po najstarszej części Chojnic dopełnia trudy zaciekawionych podróżników. Gotycka bazylika z ponad 700. – letnią historią pw. Ścięcia św. Jana Chrzciciela urzeka ogromem, surowością i monumentalizmem, a uroku dodaje skromność wyposażenia. Kontrastem jest wnętrze świątyni, niegdyś augustianów, a teraz kościoła pw. Zwiastowania NMP ,tzw. gimnazjalnego, do którego „ciągną” sami podróżnicy (-może dlatego, że obok?). Przepych barokowego wnętrza zniewala.

-„To niesamowite” – usłyszeć można było wielokrotnie, podobnie jak:

- „Myśmy tu już kiedyś byli, ale … nie widzieliśmy”.

Potem, Rynek i oczywiście: ratusz na północnej pierzei z przepiękną neogotycką i zdobną fasadą, sterczynami, dekoracjami, modernistycznymi górujący nad kamieniczkami. Rozbryzgi wody z fontanny z trzema pannami: , choć oficjalna nazwa brzmi: „Korowód Świętojański”. Na naszą uciechę - mokry, chłodzi i ułatwia złapanie oddechu. W pobliżu wystawa plenerowa prac ze zbiorów Jacka Klajny. „Chojnice na starych fotografiach”. Siłą perswazji obrazu zmusza do podziwiania tego co było …, ale też tego, co można było zachować, odtworzyć, ulepszyć i oceny: jak jest! A, czy kiedyś był tu zamek? Pytanie to (jak na razie) pozostaje bez odpowiedzi.

Wytchnienie i odprężenie może być tylko nad wodą. Więc, do Charzyków! Dla wielu – zaskoczenie! Bogata i rozwinięta baza rekreacyjna, wypoczynku i sportów wodnych oraz kusząca gastronomia, pensjonaty i hotele. Ta letniskowo-wypoczynkowa miejscowość jest również siedzibą dyrekcji jednego z 23 parków narodowych w Polsce – PN Bory Tucholskie. Wielkością powierzchni ponad 46 km² , nie jest największym w kraju, ale od 14 lat pozostaje Rezerwatem Biosfery z czterema parkami krajobrazo-wymi. A, to kolejna zachęta do odwiedzin, szczególnie przez miłośników relaksu, natury, ekologii i sozologii.

O zmroku czas „wyprawy” dobiega końca. Zakupione prezenciki być może kogoś zadowolą ?…, ale zdjęcia? Któż je zechce oglądać? Pozostają więc … wspomnienia.

Tekst: A. Niśkiewicz Zdjęcia: Gunter Horn, Tadeusz Bogusławski, Andrzej N.

 *     *     *  *     *     *

Do przodu!

Tak najkrócej można podsumować spotkanie Starosty Pilskiego – Rafała Zdziereli, które odbyło się wczoraj, tj. 02.07.2024 w siedzibie Niemieckiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego w Pile. Przybyły do biura Gość wręczył przewodniczącemu Towarzystwa - Edwinowi Kemnitzowi pismo gratulacyjne, który już od 32 lat kieruje organizacją. Czytamy w nim m.in.:

„Nosicie Państwo dziedzictwo swoich przodków, ale jest to dziedzictwo przemyślane, zakorzenione w teraźniejszości i zwrócone ku przyszłości, a co za tym idzie, ku młodemu pokoleniu.”

Z taką właśnie troską toczyła się dyskusja zebranych członków Zarządu NTS-K z Pilskim Starostą. Zgłaszano wiele pomysłów służących podtrzymaniu tożsamości narodowej mniejszości i nawiązywaniu „zdrowych” – dobrze rokujących relacji ze społeczeństwem Piły i okolic oraz wypełnianiu statutowych zadań spoczywających na Stowarzyszeniu, a bez wsparcia zewnętrznego niemożliwych do osiągnięcia. Nie zabrakło też miłych i osobistych akcentów tego spotkania. Oprócz wspólnych znajomych – E. Kemnitz pokazał zachowany sprzed lat kalendarzyk-ulotkę, gdy R. Zdzierela ubiegał się głosowanie na Jego Osobę w wyborach do rady miasta. Przyniósł szczęcie, bo nie dość, że został wybrany, ale i przewodził radzie. O miłej atmosferze świadczy choćby fakt, że Starosta przedłużył blisko dwukrotnie przewidziany harmonogramem czas gościny. Pozostaje mieć nadzieję, że wtorkowe spotkanie pozwoli na jakościowo lepsze funkcjonowanie  jedynego w Wielkopolsce takiego Towarzystwa, tym bardziej, że uczestniczyła w nim również Małgorzata Musiał - Pełnomocniczka Wojewody Wielkopolskiego ds. mniejszości narodowych i etnicznych.

Tekst i foto: A.Niśkiewicz


*     *     *     *     *

Zebranie sprawozdawcze -29 czerwca 2024

Odbyło sie jak zazwyczaj w gościnnych progach Młodzieżowego Domu Kultury "ISKRA" w Pile. Sprawny jego przebieg gwarantował prowadzący Konrad Wener wspomagany przez zastępcę przewodniczącego i jednocześnie członkinię Zarządu - Teresę Witkowską-Horn. Także i tym razem frekwencja nie przekroczyła 33% członków Towarzystwa. Obyło się bez sensacji i rewelacji. Działamy dalej z nadzieją, że lepiej.

Wizualnie, scenerię sali i korytarza przyozdobili swymi pracami plastycznymi godni następcy Lucyny Pach.  


A, po zebraniu ... piknik! - "pod grzybkami". Przybyło nań mniej osób niż na zebranie, choć deklaracji uczestnictwa było znacznie więcej, a chętnych do gier i zabaw jeszcze mniej! Niemal wymuszony konkurs na celność rzutów lotkami do tarczy przyniósł zwycięstwo Ryszardowi Bzdrędze (12 pkt.), a niewiele ulegli: Ulka o tym samym Nazwisku, Waldek Piłat i Janek Rüffreck. Uczestniczyło 13. mniej i bardziej doświadczonych zawodników. Do warcab, szachów i innych gier planszowych chętnych nie było. Kilka osób usiłowało "posadzić" beret, a może i dwa na wystających kołkach sprawnościowej konstrukcji. Bezskutecznie! Konkurencje tę prowadził i zawiódł się z powodu uzasadnionych oczekiwań - Stanisław Tatarynowicz. Zawiódł się też Andrzej, bo pomimo, że każdy otrzymał wydruk z tekstem przyjemnej dla ucha piosenki - "Einmal am Rhein", to śpiewał on wraz z Gunterem Hornem i Ryśkiem Bzdręgą. Ile można siedzieć, rozmawiać i jeść? No, było co. Chleb ze smalcem z mięsiwem i ogórek konserwowy, kiełbaska i kaszanka, grochówka z "wkładką", ciasto jogurtowe i sernik, a jeszcze - tradycyjne piwo. Jak o ostatnim mowa to: Nad grillami i kotłem czuwali: Jan i Kazimierz Skowierowie wspomagani przez dzielną Małgosię Czerniak i jej córkę  Monikę oraz doraźnie też przez inne panie. Udźwiękowienie imprezy i obrazy na ekranie serwował ze stoickim spokojem Wacek Polasik.

 - Co się dzieje? Czy, warto coś organizować ? - utyskiwał wielokrotnie przewodniczący Edwin Kemnitz. Zapisują się, obiecują zapłacić na festynie, a nie przychodzą i nie płacą ... 

Tak, niepoważne i nieodpowiedzialne takie postępowanie. Podwójnych żołądków nie mamy, do toreb - ile można, a co z resztą ...? Wszystko kosztuje i niemało.

Tekst: A.N. Foto: W. Polasik i A.N.


*     *     *     *     *

Odkrywamy historię i tradycje regionu

 Tajemnice Bornego Sulinowa oraz  Szczecinka

Czterdziestoosobowa grupa członków NTS-K w Pile w sobotę 22 czerwca 24 roku drugiego tysiąclecia uczestniczyła w podróży historycznej śladami tradycji przodków po Ziemi Szczecineckiej. Najpierw Wieża Bismarcka, potem najstarsze Muzeum Regionalne w Szczecinku, a potem – Muzeum Wału Pomorskiego i Militarnej Historii Pomorza, a na dopełnienie autokarowy objazd miasta z „zaliczeniem”: atrakcji m.in. – promenada przy jeziorze  Trzesiecko, bo tego dnia – wyjątkowo pogoda nie rozpieszczała – lało! Dobrze, że pilot jakby przewidział i ratunkiem były planowane muzea.

Przejazd do Bornego podobnie jak na całej trasie – nie oferował nudy, bo prowadzący tę eskapadę sypał wieloma informacjami o dziejach i tradycjach regionu i widocznych po drodze obiektach i urzekających krajobrazach, choć godzi się też wspomnieć o rewelacjach zawartych w prelekcji „Retrospekcja i teraźniejszość Linde/Lipie – tajnego garnizonu dwóch armii: Groß Born - Борне-Сулиново”, na wstępie „wyprawy”. Podobnie wspaniałe opowiadania serwowali przewodnicy muzealni w Szczecinku – dyrektor MR i przewodnik - Irek Markanicz oraz Dariusz Czerniawski z Izby Muzealnej i przewodnik po dawnym niemieckim Groß Born, a później - eksterytorialnym Bornem Sulinowie. Dobrze zadbany bunkier B-Werk w niegdysiejszym Neustettin dzięki solidnym opowieściom tamtejszej ekipy przewodników z prezentacją tradycji militarnych oraz przedwojennego niemieckiego kunsztu inżynieryjnego znów ożył. Uważać tylko trzeba, aby się zbytnio nie poobijać.

W dodatku: wielu zaopatrzyło się w miejscowym sklepiku w napoje i produkty spożywcze z Rosji, Litwy, Białorusi i Ukrainy. Zgodnie ze zwyczajem i tradycją, ale i kulturą - wizyty na cmentarzach i zapalenie na nich zniczy, „minuta ciszy” były ostatnimi elementami pobytu w tej miejscowości. Powrót okazał się dla nas łaskawszy, bo bezdeszczowy, a nawet ze słońcem i dla radości ducha trochę pośpiewaliśmy w autokarze. Atrakcji co niemiara i więcej się nie dało!

Tekst: A.Niśkiewicz Foto: Gunter Horn, A.N.

*     *     *     *     *

Spotkanie w Starostwie Powiatowym w Pile

  

12 czerwca br., pomimo napiętego harmonogramu pracy, Starosta Pilski - Rafał Zdzierela znalazł kilkanaści minut, aby spotkać się z delegacją naszego Towarzystwa. Jego przewodniczący - Edwin Kemnitz, zaprosił nwo wybranego Pana Starostę na nasz festyn letni na Stadionie Powiatowym, co sprzyjać będzie lepszemu poznaniu i zrozumieniu specyfiki oraz potrzeb naszego środowiska. Włodarz Powiatu wyraził m.in. uznanie dla wieloletniej działalności Towarzystwa i jego Przewodniczącego. Zaintaeresował się obszarem naszego działania oraz wyraził troskę o dziedzictwo kulturowe i materialne naszej mniejszości, jak i skarbnicy tworzonej przez lata i przez wielu (przede wszystkim tych, których już nie ma...), a znajdującej się w Izbie Pamięci Heimatkreises Schneidemühl e.V w partnerskim dla Piły - Cuxhaven.  

Tekst i foto: A.N.

*     *     *     *     *

Einmal am Küddow


Czy ktoś zna taki tytuł? Zapewne jeszcze nie, ale nic nie stoi na przeszkodzie aby tekst takiej piosenki powstał... Póki co, spotkanie przy kawie, słodkich wypiekach Ewy Nowak i winogronach odbyło się w miniony czwartek - 23 maja w naszej siedzibie. Czas upłynął nie tylko na rozmowach towarzyskich i przekazie ważnych informacji o najbliższych wydarzeniach, ale także (a może najwięcej) na śpiewaniu, bo tam - "Gdzie słyszysz śpiew, tam idź, tam dobre serca mają. Źli ludzie, uwierz mi, ci nigdy nie śpiewają" - tak twierdził Johann Wolfgang Goethe i myślę , że potwierdza to praktyka. Dołożyć można jeszcze, że co niektórym puszczają pęta z nóg i dają się ponieść rytmowi walca (- bynajmniej więkrzość pań). No, ale co śpiewano? Śpiewano, a ściślej uczono się śpiewać - dawny szlagier z początku lat trzydziestych ubiegłego wieku z filmu pt.: "Der Traum vom Rhein", a zatytułowany "Einmal am Rhein". Ten rytmiczny przebój Willego Ostermanna miał i nadal ma wielu wspaniałych wykonawców, wśród których jest HEINO czyli Heinz Georg Kramm. Nieliczona liczba powtórzeń tekstu i melodii łatwo wpadającej w ucho, a w końcu chóralnego śpiewu zaowocowała niezłym wykonaniem całości do tego stopnia, że nawet na skromnej przestrzeni poniosła w tany Teresę i Guntera Horn. Zapewne znajomośc tej lirycznej, a nawet "ekologicznej" - piosenki przyda się na festyn letni, który planujemy na Stadionie Powiatowym w Pile - 29 czerwca (sobota). 


Tekst i foto: Andrzej N.

 *     *     *     *     *

Muzyczna swojemu miastu

Pod takim tytułem w ostatnią niedzielę maja - w Dniu Matki na skwerze rekreacyjnym na Placu Staszica odbył się koncert zespołów muzycznych, rytmicznych oraz indywidualne prezentacje instrumentalne i wokalne uczniów Zespołu Szkół Muzycznych im. F. Chopina w Pile. Przez ponad 2 godziny przy sprzyjającej pogodzie występy oklaskiwali nie tylko mieszkańcy miasta, ale i okolic - głównie rodzice i krewni uczących - kształcących się, liczne grono absolwentów szkoły i miłośników muzyki, wśród których nie zabrakło bliskich i samych członków naszego Towarzystwa. Przybył nawet kot-meloman ze swoim panem.

Tekst i foto: A. Niśkiewicz



**    **    **

W pośpiechu, na trasie

W sobotę 27 kwietnia br. ponad 40-sto osobowa grupa przedstwicieli mniejszości niemieckiej z wielu stowarzyszeń z północnej Polski na bardzo krótko zawitała w naszych progach. Wszystko dlatego, że czas pracy kierowcy autokaru jest ściśle wyliczony, a i w Domu Turysty w Kostrzyniu n. Odrą za 3 - 4 godziny czekać miała ciepła kolacja. Jednak nie sposób było odmówić tradycyjnej gościny na słodko gwarantowanej przez przewodniczącego naszego Towarzystwa - Edwina Kemnitza. A, jeszcze (tym bardziej), że pora była obiadowa, zaś pasażerowie nieco utrudzeni. Wielu z nich musiało dotrzeć do punktów zbiórek z często odległych miejscowości. Pierwsi wsiadali już o 6.30 w Wejherowie, kolejni zaś w Trójmieście. Potem, jeszcze następne przystanki - choćby w Chojnicach i na stacji paliw "Orlen" na przedmieściach Świecia, a wszystko to - po to, aby dojechać na drugi dzień wieczorem do Bad Kissingen leżącego mniej więcej w równych odległościach  pomiędzy Frankfurtem nad Menem, a Norymbergą. Wszak tamtejsze bawarskie ziomkostwo organizuje doroczny kongres, na którym tradycyjnie oczekuje się rodaków z naszych stowarzyszeń. Choć, mocno ograniczona czasem wizyta, to jednak było gwarno, trochę urywanych rozmów, życzeń i zaproszeń do odwiedzin, a przede wszystkim radości ze spotkania, co utrwalił światłem piszący te słowa.  


Nawet przystanek autobusowy - gdzie historia splata się z nowoczesnością stanowił dogodną scenerię do tej fotografii. Z prawej strony sprawca tej "wyprawy", przewodniczący Związku Ludności Niemieckiej w Gdyni - Benedykt Reszka (goniący wiekiem naszego Szefa).

      Ponieważ wszyscy cenimy zdrowie (- gorzej z dbałością ...), to nie sposób powstrzymać się do dodania "kilku" słów o docelowym miejscu naszych gości. Otóż, Bad Kissingen "wciśnięte" w dolinę Soławy Frankońskiej z okalającymi ją górami Rhön jest popularną miejscowością uzdrowiskową, która już od dawna "podbudowywała" kondycję zdrowotną tam goszczących. Z tamtejszych zabiegów zdrowotnych korzystała m.in. Sissi- cesarzowa, żona Franciszka-Józefa Habsburga, cesarza. Dziś, dwudziestotysięczny kurort pełniący również funkcję stolicy powiatu przyciąga wielu atrakcjami nawet na skalę międzynarodową - letnimi i zimowymi festiwalami muzycznymi. Urokliwa architektura zabytkowych (cząsto ponad 200-letnich, ale i starszych) obiektów Dolnej Frankonii, "Kurpark" z ogrodem różanym i fontannami, a dla amatorów wycieczek górskich - liczne trasy piesze, biegowe, rowerowe z wieloma malowniczymi schroniskami. A, wszystko to - zachęca do odwiedzin! 

Tekst i foto: A. Niśkiewicz

*     *     *     *     *

Dla intelektu, ciała i ducha

Niemcy ... w Rumunii ?

 

Nie korzystając z okrojonych możliwości  ”Kleine Projeckt” - ze znacznie liczebnie i finansowo ograniczonymi stawkami, przy wielu kłopotach choćby realizacyjnych, a jednocześnie w ramach kwartalnych „spotkań przy kawie” oraz przy sponsoringu tzw. wewnętrznym – hojnego Pana Przewodniczącego i pracy zespołu- gratis!,  udało się przeprowadzić interesującą prelekcję  (w opinii choćby Pani Doroty Wiśniewskiej) pt. „Niemcy w Rumunii – SASI SIEDMIOGRODZCY”. A, żeby nie obrażając noszących imię: Maria i z tym  związanego „obrabianiem …” - pewnej jej części ciała niczemu nie winnej (- resztę sobie Państwo dopowiecie) czas „biesiadowania” przy przednich wypiekach naszej członkini - Ewy Nowak, wzbogaciła garść informacji  o współczesnym europejskim państwie na Bałkanach, tkwiącym także w strukturach NATO. Podstawowe informacje zilustrowane na ekranie  zaprezentował Andrzej N. 

Przy nigdzie niepublikowanych fotografiach opowiadał Mateusz Ziemichód, który w ubiegłym roku przebywał w Konstancy i wspierał przez trzy miesiące uchodźców z Ukrainy. W czasie wolnym od obowiązków mógł on swobodnie poznawać kulturę i tradycje miejscowych. Utrwalone obrazy z pobytu w wielobarwnym etnicznie i kulturowo zróżnicowanym rejonie Europy pozwalały przywołać wspomnienia i podzielić się nimi. Były też pytania nie pozostające bez odpowiedzi. Szkoda tylko, że atrakcyjne spotkanie nie wzbogacały tamtejsze potrawy regionalne i transsylwańskiej (Siebenbürgen) mniejszości niemieckiej. Ale, najlepiej należałoby to wypróbować … na miejscu. Jak zwykle - multimediami "władał" Wacław Polasik, zaś koncepcję spotkania i prezentację muzyczno-wizyjną całości przygotował Andrzej.

  1. A. Niśkiewicz

*****

Spotkanie: Ku Pamięci ...


79 lat temu (30.01.1945r.) w rejonie Ławicy Słupskiej (niem. Stolpe Bank) został zatopiony M/S „Wilhelm Gustloff” trafiony torpedami wystrzelonymi z okrętu Armii Czerwonej. W swój ostatni rejs wyruszył z Gdyni. Właśnie tam – jak co roku, tamtejsza mniejszość niemiecka (głównie - jej przewodniczący Benedykt Reszke) w dniu 13 kwietnia br. zorganizowała uroczystości upamiętniające to tragiczne wydarzenie. Swą obecnością zaszczycili: Konsul Generalna - Cornelia Pieper wraz z członkami konsulatu w Gdańsku, przewodniczący Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w Polsce z siedzibą w Opolu (VDG) – Rafał Bartek z osobami towarzyszącymi oraz przedstawiciele pobliskich organizacji terenowych. Nasze Towarzystwo reprezentowali Państwo Teresa i Gunter Horn. 

Spotkanie rozpoczęła msza św., zapalenie zniczy i złożenie wiązanek pod tablicą upamiętniająca tragedię, w której straciło życie około 10 tys. osób. Byli to uciekający przed ofensywą ze wschodu - Niemcy z Prus Wschodnich, ranni, oficerowie i marynarze z II dywizji szkolnej okrętów podwodnych i członkowie załogi. Z tej jednej z największych katastrof morskich na świecie ocalało  zaledwie 1215 rozbitków. 

Podobny tragiczny los spotkał M/S Goya i SS General von Steuben. Warto też wspomnieć, że M/S „Wilhelm Gustloff” od1939 r. pełnił funkcję okrętu szpitalnego, jednostki transportowej i pomocniczej. Został zwodowany w stoczni Blohm und Voss w Hamburgu w 1937 r. Został nazwany na cześć zastrzelonego w 1936 r. szefa oddziału NSDAP w Szwajcarii, Wilhelma Gustloffa. Niestety, w swój ostatni rejs płynął w eskorcie torpedowca „Löwe” i pod banderą Marynarki Wojennej. Polska uznała w 1994 r. wrak „Wilhelma Gustloffa” za mogiłę wojenną. A.N.

Konsul Generalna - C. Pieper i Przewodniczący ZNSS-K/VDG - R. Bartek 

Foto: G. Horn

*     *     *     *     *

Międzynarodowy Dzień Kobiet - Internationaler Frauentag

Alles Liebe zum Weltfrauentag! Frauen sind liebevoll, sozial, mitfühlend, wunderschön, intelligent und einfach unersetzlich. Schön, dass es Euch gibt!

Szczęśliwego Międzynarodowego Dnia Kobiet! Kobiety są kochające, towarzyskie, współczujące, piękne, inteligentne i po prostu niezastąpione. Dobrze, że jesteście!

Pierwsze tegoroczne kwiaty


Ale, jeszcze zagadka: W którym mieście jest rondo o nazwie - RONDO PRAW KOBIET przedstwaione na fotografii?


A, tak było w biurze ... - słodko!


Da się zauważyć, że panowie stworzyli własne grono ...

Foto:A.N.i W.P.

*   *   *

Zima gdy nastaje, czas wspomnień lata

Bryczką po morzu, aż … do Hamburga!

(reportaż)

 

Po wizycie w Heimatstube tzn. Ojczyźnianej Izbie Pamięci, w jej nowym lecz ciasnym lokum w Szkole Społecznej (Volkshochschule) pospiesznie udajemy się na pobliski przystanek przy Rohdestraße. Piotrek zdąża jeszcze zakupić stopery w aptece vis-a-vis, bo Janek – towarzysz z pokoju, straaasznie chrapie. Punktualnie, po dwunastej dwie podjeżdża autobus linii 1002, w którym od dworca kolejowego jedzie zawsze życzliwa i pomocna Maria Gonzales-Abbal. Kiedyś z ramienia burmistrza Cuxhaven partnerskiego dla Piły, opiekowała się organizacjami społecznymi w tym popularnym nadmorskim kurorcie, ale i sporym porcie turystyczno-handlowym oraz promocją.

Jesteśmy prawie w komplecie, bo reszta uczestników wyprawy dojedzie samodzielnie. Po blisko pół godzinnej jeździe docieramy do Sahlenburger Strand. To, dzielnica i plaża usytuowane na zachodnim krańcu rozległego miasta nad Morzem Wattowym (błotnym) – unikatu na skalę światową z przypływami i odpływami. Właściwie nie jest ono morzem lecz akwenem przybrzeżnych wód Zatoki Niemieckiej. Rozciąga się od wybrzeży Holandii i sięga po północno-zachodni skrawek wybrzeża duńskiego na przestrzeni około 14,5 tysiąca km2. Jest to obszar transgraniczny i jako rezerwat przyrody wpisany został na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Nawet z platformy ratunkowej na wzniesieniu przy plaży dostrzec można jedynie jego niewielki wycinek z odległą od brzegu o 14 km wieżą-latarnią na Neuwerk - celu naszej wyprawy. Wyspa do dziś ma znaczenie strategiczne pozwalające kontrolować ruch morsko-rzeczny ujścia Łaby/Elby.

Trochę czekania, wypełnionego poszukiwaniem cienia i miejsca, gdzie można przysiąść. No, i rozmowami, podziwianiem co rusz to nowych jeźdźców na koniach gnających żwawo po osusze. Niektórzy, zainteresowani pływami czy opalaniem się dojeżdżają w to miejsce kolejką turystyczną. Podczas poprzedniego pobytu w tym kurorcie i my z niej korzystaliśmy. Tym razem było inaczej. Pod  troskliwą opieką Rosemarie Pohl  wdrapujemy się po drabinach na podwyższone powozy przybyłe z opóźnieniem z przyczyn niezależnych od ludzi. Wyspiarze doglądają kondycji zwierząt i sprawdzają elementy związane z bezpieczeństwem, ładują pakunki mające trafić na wyspę i uzgadniają organizację transportu kolumny dorożek. Konie (inne niż pod siodłem) o masywnej budowie, których przeznaczenie określiła natura i człowiek czekają cierpliwie. Jednym z zaprzęgów powozi kobieta! Umiejętnościami i pracowitością dorównuje kolegom. Sygnał … i karawana rusza. Wiatr nasila się im dalej od brzegu. Nawet najbardziej odporni zakładają czapki. Chmury na niebie gęstnieją  i dręczy nas pytanie: Zdążymy …?

Pale i latarnie ratunkowe wytyczają kierunek. Po drodze mijamy większe i mniejsze grupy turystów brodzących pieszo po mulasto - kamienistym dnie akwenu. Wśród nich rozpoznaję dwóch mężczyzn z naszego autobusu. Nadal żywo zajęci są rozmowami.  Pozdrawiają nas – z wzajemnością. Wokoło mnóstwo jeźdźców. Przeważnie dziewczyny i panie dosiadają te zgrabne i mądre zwierzęta. Wierzchowce zdają się lubić takie wypady.

W oddali dostrzec można sunące wielokolorowe wielkie kontenerowce. Niemal każdy z turystów robi zdjęcia, a niektórzy - filmy. Naszą kolumnę wyprzedza ciągnik z wagonami załadowanymi  zaopatrzeniem dla gastronomii na wyspie. Czas podróży wypełniają żartobliwe rozmowy Edwina Kemnitza (- przewodniczącego NTS-K) z woźnicą. Ubaw dla wszystkich!

A, wyspa coraz bliżej. Coraz większa i bardziej zielona z olbrzymią wyrazistą czerwoną wieżą po środku. Spoglądamy jeszcze na oddalający rozległy kurort nadbrzeżny ginący we mgle.Półtoragodzinna podróż mija. Dynamiczny wjazd na wysoki nasyp na wyspie i już po drogowej nawierzchni docieramy do kompleksu „Das alte Fischerhaus” i stajni. Konie dostają wodę i paszę, no, i mają dobę odpoczynku. Dla przybyszów wiele atrakcji oraz czyste powietrze i nieskażona przyroda - miejsce godowe królowych pszczół, liczne i rzadkie gatunki ptactwa i fauny morskiej. Samochodów tu nie ma, ale są rowery i jachty zacumowane w niewielkiej marinie. Wkrótce, chmury zasłaniają błękit i przybierają coraz bardziej granatową barwę. Zaczyna się … ulewa. Chronimy się w kawiarni- restauracji. Dzwonią szyby uderzane kroplami deszczu. Kawa i ciasto dopełniają naszego szczęścia. Pod dach dołączają krążący w pobliżu przemoknięci turyści.

Niebawem, raptowna zmiana pogody. Chmury rozpierzchły się i wyszło słońce. Wyruszamy na Leuchtturm Neuwerk. 138 stopni schodów do jej hełmu i panorama okalającego morza oraz wyspa - jak na dłoni. Powierzchnia jej niewielka - 3,3 km2 i da się okrążyć w ciągu godziny. Stałych mieszkańców naliczyć można niespełna 30, a ich bezpieczeństwa strzegą wysokie na 7 m wały przeciwpowodziowe oraz liczne betonowe ostrogi, no i miejscowa straż pożarna. Początkowo miejsce to nazwano w języku fryzyjskim „Nige Ooge”/„Ładne Oko” (- wzmianka w dokumentach z 900 roku). Od 1310 r. gdy ukończono budowę masywnej wieży  o metrowej grubość murów, która chronić miała wyspiarzy przed piratami i innymi rabusiami – „Nige Wark”/„Nowe Dzieło”. Dopiero w połowie XVII wieku wieżę przebudowano na latarnię, a z początkiem XX w. zaczęto używać obecnej nazwy. Neuwerk wielokrotnie zmieniało swoje administracyjne podporządkowanie by ostatecznie stać się jedną z dzielnic hanzeatyckiego Hamburga. Tym samym miasto z największym portem handlowym w Europie objęło w posiadanie najstarszy budynek w Niemczech – 45. metrową wieżę. Nieopodal jej sklepik, kawiarenka, ogród różany z oczkiem wodnym, dawna szkoła, a trochę dalej dom latarnika, w którym znalazły miejsce władze Hamburskiego Parku Narodowego Morza Wattowego. Prezentowana jest tamże wystawa proekologiczna, można zakupić pamiątki, a w sali edukacyjnej odbywają się zajęcia popularno-naukowe nie tylko dla dzieci. Z przykrością zrezygnowałem z zaproszenia, bo ograniczony czas nie pozwalał. W gestii Parku są też pobliskie wyspy Scharhörn i Nigehörn.

Smaczny obiad we wspomnianym już kompleksie kawiarniano- restauracyjno- hotelowym, dopełniony tradycyjnym piwem kończy naszą gościnę. Od postawienia naszych stóp na tym skrawku lądu woda podeszła już niemal pod relingi jachtów. Pospiesznie podążamy więc do przystani, gdzie oczekuje nas pojemny i upchany pasażerami FLIPPER. Trudno się dziwić, bo latem odwiedza to miejsce około sto tysięcy turystów. O 19-tej odbijamy od platformy. Z zaciekawieniem obserwujemy w złotych promieniach zachodzącego słońca znikającą wyspę ze sterczącym kolosem. W oddali widać jeszcze inną – białą, radiolatarnię. O zmroku, po 1,5 godzinnej żegludze (-podobny czas jak bryczkami)dobijamy do portu. Po zejściu z trapu Piotrek i Janek idą po samochody na parking przy Abendrothstraße. Do hotelu nie jest daleko więc, gdyby …, ale czekamy. W przypływie naszej radości z bogactwa wrażeń prezes TMMP - Maria Bochan wyciąga z torby butelkę polskiej wódki. Znalazły się też kieliszki, i przy aplauzie zastępcy kapitana statku – o rany … też kobiety! oraz szykującej się do zejścia na ląd załogi, wznosimy toast za zorganizowaną przez Rosi udaną wyprawę. Czy ostatnią?

Pod koniec sierpnia ubiegłego roku na zaproszenie Heimatkreis Schneidemühl e.V. w partnerskim mieście Piły Cuxhaven z kilkudniową wizytą i niepierwszą już, gościła delegacja Niemieckiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego w Pile i współpracującego z tymi organizacjami Towarzystwa Miłośników Miasta Piły.

Tekst i zdjęcia: A. Niśkiewicz

*     *     *     *     *

Karnawał '24

i Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego


      *   *   *   *   *  

 

*   *   *   *   *

"Andrzejki"? - były!


***   ***   ***

Koniec roku tuż, tuż, a po drodze Święta

Taka sytuacja pozwala uciec od rzeczywistości do wspomnień. Udana wyprawa do Bydgoszczy , hity w których udało się nam uczestniczyć: inauguracja Jarmarku Bożonarodzeniowego na Rynku, w Starym Mieście i Placu Teatralnym oraz udział w finale III Ogólnopolskiego Konkursu Wokalnego im. B. Paprockiego w Operze NOVA. Co za akustyka!, orkiestra i finezja prowadzenia …! Co za głosy solistów! Nawet Mateusz – członek naszej ekipy doszukał się wśród laureatów swojej koleżanki ze szkoły, Marty Mazanek – Matuszewskiej. Będzie ona występować na deskach Lublina i Trójmiasta (- cicha nadzieja, że też w Pile!)

Muzeum Kanału Bydgoskiego im. S. Malinowskiego a właściwie to co w sobie skrywa przy prezentacji Radosława Michny zainteresowało nawet nastawionych sceptycznie do tego zabytku hydrotechniki w mieście nad Brdą. A, Zespół Pałacowo-Ogrodowy w Ostromecku z kotem wylegującym się na kanapie w Pałacu Starym (zwanym też Mostowskich lub Myśliwskim)i kolekcją zabytkowych fortepianów Andrzeja Szwalbego i Beniamina Vogla oraz licznymi precjozami , a także wystrojem  wnętrz podobnie, jak w Pałacu Nowym projektowanym przez K. F. Schinkl’a, którego właścicielami do 1945 r. ubiegłego stulecia byli Schönborg’owie i Alvensberg’owie, a których prochy spoczywają w Mauzoleum w ogrodach. Galerie obrazów, pałacowe wnętrza, Skład Sommerfelda czyli akordeony (choć nie tylko …) z bydgoskiej „fabryki”, a i kuchnia pałacowa, o której pomarzyć może niejedna pani domu. Wszystko to, barwnie z dowcipami opowiadane przez przewodnika Andrzeja Gawrońskiego.


Zapewne można by spędzić w tym kompleksie cały dzień i się nie nudzić. Do tego jeszcze mnóstwo mijanych w drodze  do centrum Bydgoszczy  obiektów poniemieckich, polskich, dawnych i współczesnych, co przybliżał w powiązaniu z historią pilot-przewodnik tej eskapady.

Ciało pokrzepił suty i smaczny obiad w Wenecji, ale Bydgoskiej – precyzyjniej w: „Starej Pierogarni”, z której widok roztacza się na Młynówkę i Wyspę Młyńską. Apetyt dopisywał. Haaa, ile tych ciekawych miejsc musieliśmy zostawić do następnego razu … 

Pan Twardowski w oknie kamienicy przy Starym Rynku nr 15 – czeka, a też i „Karczma Rzym”!

Tekst: A. Niśkiewicz  Foto: M. Ziemichód


 


***   ***   ***   ***   ***



*     *     *     *     *

Pierwsza i z nadzieją nie ostatnia ...


27 lipca mieliśmy zaszczyt gościć w naszych progach attache konsulanego Jörga Fahlanda wraz z małżonką Yvonne. Goście zapoznali się z warunkami funkcjonowania naszej organizacji i jej działalnością. 

Przedstawiciel Konsulatuu Generalnego RFN w Gdańsku żywo interesował się problematyką napływu tutejszej młodszej generacji mniejszości niemieckiej, kwestią realizowanych przedsięwzięć kulturalno-oświatowych dla podtrzymania tradycji w mieście nad Gwdą i w okolicy.Poruszano zagadnienia perspektyw rozwojowych również w zakresie zorganizowanej nauki języka niemieckiego głównie młodszych pokoleń, a także w placówkach edukacyjnych różnego poziomu w mieście i regionie. Kwestie finansowego wsparcia działań, w tym wycieczek - a obecnie braku pieniędzy na nie. Walory poznawcze takich imprez , zaś przede wszystkim dynamizowanie integracji wewnątrz stowarzyszenia, jak i z organizacjami odwiedzanymi na trasie podróży, a to wielce znaczące atuty. Tym bardziej w obliczu spustoszeń wywołanych wielomiesięcznymi obostrzeniami związanymi z niedawną pandemią CIVID-19 w rezultacie, której znacząco ucierpiały także relacje międzyludzkie. W toku dyskusji podkreślono również owocną współpracę ze Starostą Pilskim. Wymiana prezentów i słodki poczęstunek umilił czas wizyty.


Tekst i foto: A. Niśkiewicz

  *   *   *   *   *   * 

Są takie miejsca - Stadion Powiatowy w Pile

Jego początki sięgają roku 1922, gdy przy ówczesnej Albrecht Straße, a dziś S. Okrzei - funkcjonował jako plac sportowy Stowarzyszenia Sportowego "Herta 1910 Schneidemühl". Miejscowy klub Herta rozgrywał tu niejeden mecz piłkarski, także z "Polonią" Bydgoszcz (- przegrany). Po zakończeniu działań wojennych w 1945 roku na obiekcie tym trenowali sportowcy Robotniczego Klubu Sportowego"Orzeł" (- przy Zakładach Przemysłu Ziemniaczanego), a później zrzeszeni w Klubie Sportowym Kolejarzy "Polonia". W latach 80-tych dominowała tu miejscowa lekkoatletyczna "Gwardia". Podupadający obiekt w 2000r. przejęło Starostwo Powiatowe, które przeprowadziło jego remont i gruntowną modernizację. Leżący w centrum Piły stadion udostępniono szkołom i instytucjom, a także niezorganizowanym mieszkańcom niekoniecznie z miasta. Przybysze z okolic szczególnie tłumnie ściągają tu na liczne imprezy muzyczne, promocyjne i okolicznościowe szczególnie odbywające się latem. Oprócz innych również nasze Towarzystwo miało tu kilkakrotnie piknik i to w dogodnym miejscu - "pod grzybkami" czyli z zadaszeniem, które chroniło przed nadmiernym działaniem słońca jak i deszczem. Na stałe zagościły tu imprezy spotowo-rekreacyjne, a zimą sztuczne lodowisko, festyny i spotkania seniorów. Od maja do września dla chętnych odbywają się tu "Taneczne środy" - bezpłatnie.

A, tak jak poniżej było w 1930 co wizualizuje pocztówka ze zbioru J. Cwenarskiego ([w:]M. Usurski, R. Ruta, Było takie miasto. Piła na dawnych kartach pocztowych 1896-1944, Piła: Muzeum Stanisława Staszica 2013, s.335)


Tekst; A.N.

  ******************

U progu lata SOMMERFEST'23



- Końcówka wiosny i niemal,początek lata.Pogoda jak ... zmienną jest więc scenariusz - "diabli wzięli", ale było smacznie i wesoło i nie pierwsza to udana improwizacja, jak mówili niektórzy. Zostanie w pamięci.

Tekst i foto: A. Niśkiewicz i W. Polasik

***   ***   ***

Pięciodniówka w Pile

W drugiej dekadzie czerwca br. w naszym mieście gościły delegacje "Heimatkreis Schneidemühl e.V." i "Heimatwerk der Katholiken aus der Freien Prälatur Schneidemühl e.V." Wielu uczestników przebyło blisko 1000 km trasę, często z bardzo odległych miejscowości z głębi Niemiec, a też Szwecji (- Edgar Rington), aby "dotknąć" miejsca urodzin swoich lub bliskich.


Wycieczko-pielgrzymkę rozpoczęli okolicznościową mszą św. w diecezjalnym Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w pobliskim Skrzatuszu i modlitwy w kapliczce (w znaczącej mierze fundowanej przez nich, a wzniesionej ku pamięci nieistniejącego kościała śśw. Janów) na Drodze Krzyżowej. Był też wspaniały koncert na organach muzyki klasycznej (Damian Czaja)i wokalną oprawą Karoliny Pettke.


 Z nadzieją na rychły pokój na świecie Edwin Kemnitz i Rosemarie Pohl wypuścili białe gołąbki.Przybysze zza Odry wieczorem zwiedzali atrakcje Parku na Wyspie w "objęciach" Gwdy i Gordaliny - jej odnogi.

 Kolejne dni pobytu nie były mniej intensywne. Było zwiedzanie cmentarza jenieckiego z okresu Wielkiej Wojny, a "przy okazji" również cmentarza wojennego żołnierzy polskich i radzieckich poległych w walkach o Piłę w 45. Znaczącym dla gości był pobyt na kwaterze poległych żołnierzy niemieckich w walkach o Poznań w 1945r. i okoliczne miejscowości, a znajdującej się na najstarszym w tym mieście Cmentarzu Miłostowskim.Były też inne zabytkowe mniejsze i większe "precjoza" w stolicy Wielkopolski.


 Unikaty obejrzeli też w muzeach Złotowa i na miejskich traktach, również nad Gwdą. Były więc kościoły w centrum, prezentacja parafii ewangelicko-augsburskiej przez ks. Tomasza Wolę i modlitwa, nowa hala Liceum Ogólnokształcącego Mistrzostwa Sportowego w Piłce Siatkowej, wizyta w Starostwie Powiatowym i spotkanie z wicestarostą Arkadiuszem Kubichem,  w Teatrze Miejskim w RCK "Fabryka Emocji", krótki pobyt w Parku Miejskim nie licząc indywidualnych wypadów, a w przede dniu wyjazdu niektórzy uniesieni sentymentem odwiedzili miejsca rodzinne wokół Piły. Pielgrzymkowicze zawitali do siedziby naszej organizacji na tradycyjny bigos, a w biurze Towarzystwa Miłośników Miasta Piły witała ich prezes - Maria Bochan.Wszędzie długie i "soczyste" rozmowy. Wystawna pożegnalna kolacja z przygrywką akordeonisty zakończyla pobyt gości. Wspomnienia pozostaną na długooo...

Tekst i foto: A. Niśkiewicz.Foto gołębie:K. Kupczyk

*   *   *   *   *

Nasze korzenie czyli tradycje kuchni niemieckiej

Przypominało o tym spotkanie w siedzibie naszego biura z końcem kwietnia 23 roku. Dzięki zaangażowaniu grupy uczestników kursu językowego realizowanego pod kierunkiem Ewy Rutkowskiej przybrało ono wymiar nie tylko teoretyczny. Kursantki, a zarazem nasze członkinie: Justyna Matecka i Grażyna Kowalska przygotowały wg receptur staroniemieckich Eintopf i pieczeń po bawarsku, a w trakcie realizowanego projektu nieco lżejszą wersję sałatki ziemniaczanej - Kartoffelsalat. Odbyła się też degustacja przygotowanego menu wzbogaconego też o inne zakupione specjały. Zainteresowani otrzymali przepisy kulinarne wybranych znanych w Niemczech potraw. O "Tradycyjnej niemiecka kuchni w Schneidemühl/Pile, na Pomorzu i w Prusach" mówił Andrzej , a wiele ciekawostek zaprezentowanych zostało na ekranie. Warsztatom kulinarnym towarzyszyły również dźwięki piosenek i melodii niemieckich. Multimedialną obsługą tego  przedsięzięcia jak zazwyczaj zajął się Wacław Polasik, zaś krasy wizualnej etykiety pomieszczenia dodała wspomniana Justyna zawieszając namalowane obrazy i serwety wykonane własnoręcznie. Sylwia Skop dorzuciła jeszcze własne rękodzieła. W kameralnej atmosferze bez ponagleń  był czas na dyskusje i rozmowy także o tym co i jak gotowały nasze babcie i mamy. A, czego zabrakło? ... piwa!

Tekst: A.Niśkiewicz   Foto: W. Polasik

*     *    *     *     *   

Wyprawa z chusteczką i pawim piórem

Tekst: Andzej Niśkiewicz Foto: A. N., Gunter Horn, Ewa Rutkowska

  *     *     *   *    * 

*     *     *     *     *
 


Perłowy jubileusz

czyli 30 lat minęło jak jeden dzień … 

W południe, w pierwszą i upalną sobotę tegorocznego lata w hotelu „Gromada” odbyły się uroczystości jubileuszu 30 -lecia Niemieckiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego w Pile.

Wojewodę Wielkopolskiego reprezentowała Małgorzata Musiał, zaś aczkolwiek na krótko swoją obecnością zaszczycił Starosta Pilski – Eligiusz Komarowski. W imieniu Prezydenta Miasta Piły, jak i radnych - przybyła Maria Kubica, a w zastępstwie Przewodniczącego Rady Powiatu – Magdalena Zgiep-Porzucek. Była też delegacja współpracującego z naszą organizacją  - Towarzystwa Miłośników Miasta Piły,  na czele z prezes Marią Bochan i zawsze życzliwa dyrektor  Młodzieżowego Domu Kultury „ISKRA” w Pile – Ariana Latzke. Środowisko byłych Złotowian reprezentował Frank Seelert, który uhonorował przewodniczącego NTS-K w Pile, Edwina Kemnitza złotą odznaką  „ Za zasługi dla Heimatkreis Flatow e.V”. Obecni byli również: Przewodniczący Związku byłych Pilan, Horst Vahldick i były przewodniczący – prof. Paul Nowacki, a także redaktor naczelny pisma ojczyźnianego – Manfred Dosdall. Licznie przybyli członkowie Koła NTS-K w Złotowie wraz z jego przewodniczącym – Klemensem Mrelą. Wyjątkowym zaś gościem spotkania była 99.letnia Elizabeth Nowak z pobliskiego  Teresina.


„Nic nie może zatrzymać woli człowieka”

Do biura pilskiej mniejszości dotarło wiele pism gratulacyjnych i życzeń. Wojewoda Wielkopolski Michał Zieliński na ręce Przewodniczącego Towarzystwa skierował adres, w którym czytamy m.in.: „Doceniając trud włożony przez członków stowarzyszenia w aktywizowanie obywateli pochodzenia niemieckiego do czynnego udziału w nawiązaniu oraz utrzymaniu kontaktów i więzi narodowościowych, kulturalnych i językowych, a także w poznawaniu i popularyzowaniu historii, kultury oraz języka niemieckiego na terenie działalności stowarzyszenia, składam na Pana ręce serdeczne gratulacje z okazji obchodzonego święta. Państwa działalność przez ostatnie trzy dekady skutecznie przyczyniała się do integracji i wzmacniania więzi społeczności mniejszości niemieckiej ze społeczeństwem większościowym, wzbogacając nasz wspólny, piękny wielkopolski region.”

Jacek Bogusławski napisał: „Państwa działalność kreuje nowe relacje w mieście, które mogłyby opowiedzieć niejedną tragiczną historię. Za Państwa zaangażowanie i niestrudzone dążenie do przyjaźni serdecznie dziękuję jako członek zarządu województwa wielkopolskiego, ale także jako pilanin. Państwa działania społeczne, kulturalne czy edukacyjne spotykają się zawsze z ciepłym przyjęciem odbiorców, co jest najlepszym dowodem na sens i wysoki poziom Państwa działalności”…

Burmistrz Uwe Santjer z nadmorskiego i partnerskiego miasta, przysłał list gratulacyjny, z którego pochodzi wymowny poniższy fragment:

„Gratuluję również w imieniu Rady Miejskiej Cuxhaven 30-lecia Waszego Stowarzyszenia i udanej pracy. Mieszkańcy stali się integralną częścią życia kulturalnego i społecznego w Schneidemühl, dzisiejszej Pile. Zrobiłeś wiele, aby byli i nowi mieszkańcy lepiej się rozumieli i dobrze się ze sobą dogadywali. To wielkie osiągnięcie i chciałbym wam dzisiaj bardzo podziękować w imieniu całego miasta Cuxhaven.”

Trzydziestoletnia działalność  Towarzystwa, którym od początku powstania kieruje dziś 88. letni E. Kemnitz, została doceniona również na sali okazjonalnymi gestami, słowami i pieśniami.

 Prezes TMMP wyraziła …, „że w kolejnych latach nasze wzajemne kontakty służyć będą zachowaniu dziedzictwa i tożsamości naszego miasta.”


„Cierpliwość różami zakwita”

Po oficjalnej części, bogatej w przemówienia i życzenia „od serca” oraz wręczanie wielu adresów wzniesiono okolicznościowy toast wzbogacony odśpiewaniem „Hoch soll er leben” i „100 lat”. Z wielkim aplauzem wystąpiła Złotowska Kapela Podwórkowa „NO TO CYK” prezentując „Ein bisschen Frieden”, „Rosamunde”, „Seemann” czy „Die Hände zum Himmel” i inne popularne piosenki niemieckie, znane szlagiery,  a też skoczne polki, które porywały do tańca. Kursantki języka niemieckiego: Anna Chodor, Agata Grzechnik, Grażyna Kowalska, Justyna Matecka wraz z lektorką – Ewą Rutkowską zainaugurowały grupę wokalną „Ewianki”. Przy akompaniamencie kapeli wykonała m.in. „Karolinchen” i „Rot sind die Rosen”. Oprócz  śpiewu panie rozweselały publiczność popisem tanecznym wciągając w tany samego szefa. Były też liczne towarzyskie rozmowy „przesiąknięte” wspomnieniami, jak i prezentacja wierszy „ W Leszkowie” i „Pozdrowienia z Berlina” (oczywiście w dwujęzycznych wersjach) nieżyjącego już, lokalnego poety, członka naszego Towarzystwa – Bogusława Chmiela.

Wielką niespodzianką okazał się przygotowany na jubileusz godzinny film pt.: „Schneidemühl miasto które było…”. Realizacja i premierowy pokaz obrazu możliwy był dzięki dotacji uzyskanej z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego. Pełnomocnik Wojewody Wielkopolskiego ds. mniejszości narodowych i etnicznych – M. Musiał określiła go jako … „rewelacyjny dokument godny szerokiego rozpowszechniania”.  Nie zabrakło powtarzanych pytań o możliwości jego nabycia.

Terminem: "perłowy jubileusz" zazwyczaj określa się 30 rocznicę pożycia małżeńskiego. Zapewne, nazwę tę odnieść  też można również do naszego stowarzyszenia, bo żyjemy tu - jak w dużej rodzinie, zjednoczonej pochodzeniem i sympatią, choć zdarzają się też róże z kolcami.

„Kto nie idzie naprzód, ten się cofa”

Na zakończenie uczestnicy wraz z zespołem muzycznym zaśpiewali znaną piosenkę z „Czterdziestolatka”(- wykonanie  Andrzeja Rosiewicza,  wg tekstu Jerzego J. Matuszkiewicza),  parafrazując  jej słowa :  … „bo masz 30 nowych lat”!

Po pięciogodzinnej imprezie w sali gdzie i klimatyzacja dawała z siebie co mogła przy blisko 160 zgromadzonych – czas na może niekoniecznie tylko  „szarą” rzeczywistość. Niedawne zebranie (18.06.2022), które okazało się wyłącznie sprawozdawczym, nie dało szans na wybór nowego składu Zarządu. Uzyskał on formalnie jednogłośne absolutorium przy niestety mizernej frekwencji (jedna trzecia obecnych z tego, co na jubileuszu). Odłożenie o rok wyborów powinno skłonić naszą społeczność do wnikliwej analizy i zrozumienia rzeczywistości. Musimy podołać nowym wyzwaniom w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu, także finansowym. Potrzeba więc nam ludzi sprawnych wielokierunkowo, roztropnych, odpowiedzialnych i zaangażowanych.  To trudne, ale też optymistyczne zadanie. Podołali już tej potrzebie delegaci mniejszości  zebrani pod koniec maja na Górze św. Anny  wyłaniając nowy skład zarządu i jego przewodniczącego Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w Polsce z siedzibą w Opolu. Trzydziestolatek jest już w wieku w pełni dojrzałym z ogromem sił i energii. Więc: Do przodu!

Andrzej Niśkiewicz

PS. Przygotowujący tę imprezę ( przy wsparciu W. Polasika, E. Kemnitza, K. Wegnera i H. Kuczkowskiej), a zarazem jej konferansjer  Andrzej, otrzymał już podczas jej trwania i później ogrom podziękowań i gratulacji. Znamiennym był SMS od „nowego nabytku” – małżeństwa Teresy i Guntera Horn, którzy dwa dni przed imprezą otrzymali legitymacje członkowskie:

 … „Dziękujemy za zaproszenie i za wspaniałą imprezę”.


Foto:W. Polasik,A.N., E. Rutkowska

     *     *     *     *     * 

Kolejny raz … i kolejnie wzbogacająca wizyta

  Po dłuższej przerwie wymuszonej pandemią w dniach 15 – 21 maja tego roku przebywała w naszym mieście grupa ziomków – katolików, z Niemiec. Odwiedzili miejsca z którymi związani byli osobiście, albo rodzinnie. Kościoły, nowe dzielnice i strefy przemysłowe oraz inne miejsca, które darzą szczególnym sentymentem. Zobaczyli ponad stuletnie lotnisko, a na jego skraju – Pilskie Muzeum Wojskowe w nowej lokalizacji. W Regionalnym Centrum Kultury „Fabryka Emocji” spotkali się z Prezydentem Miasta Piły - Piotrem Głowskim. Gospodarz, już od momentu przywitania się zyskał sympatię gości, bowiem płynnie posługiwał się językiem niemieckim i odpowiadając na jedno z pytań (a było ich dużo) wyjaśnił dlaczego. Otóż, mieszkając i pracując w znanej w świecie firmie (amerykańskiej) w Berlinie doskonalił swe umiejętności komunikacyjne. Uczestnicy spotkania otrzymali sporo informacji o planach rozwoju miasta, o aktualnie realizowanych inwestycjach, a także działaniach na rzecz seniorów, innowacjach w opiece nad nimi, a także pobudzaniu ich aktywności szeroko rozumianej podejmowanych przez gminę. Byli mieszkańcy miasta i okolic tradycyjnie odwiedzili diecezjalne Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Skrzatuszu. Po mszy św. odprawionej przez emerytowanego biskupa ks. Bernharda Klatta, wysłuchali muzyki klasycznej prezentowanej na odrestaurowanych zabytkowych organach, na których  utwory m.in.  J. S. Bacha i S. Moniuszki wykonywał Damian Czaja, zaś sopranem ozdabiała koncert Karolina Pettke. Później - pielgrzymi modlili się w kapliczce pw. św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty ufundowanej przez dawnych mieszkańców Niezależnej Prałatury Pilskiej, a wzniesionej ku pamięci zburzonego podczas II wojny światowej kościoła św. Janów nad Gwdą. Odwiedzili też Wałcz i leżący na Bukowinie Centralny Ośrodek Sportu i Przygotowań Olimpijskich. Zwiedzali również Bydgoszcz, a szczególnie Stare Miasto z Wyspą Młyńską i jej atrakcjami. Największym zainteresowaniem obdarzyli tamtejszą katedrę pw. św. Marcina i Mikołaja, Sanktuarium Matki Bożej Pięknej Miłości. Bogaty wystrój, wyposażenie i estetyka wnętrza tego gotyckiego zabytku zmuszała odwiedzających do głębokich refleksji nie tylko religijnych. Był też czas odwiedzin, wspomnień i rozmów w siedzibie Niemieckiego Towarzystwa Społeczno – Kulturalnego i w biurze Towarzystwa Miłośników Miasta Piły, gdzie jego prezes Maria Bochan zapoznała gości z dorobkiem swej organizacji. Ziomkowie i ich potomkowie uczestniczyli także w przedpremierowej emisji filmu pt. „Schneidemühl, miasto które było …”. A.N.


Foto:A. N.

*    *    *   *   *     *

*     *    *     *     *

 

Przed jubileuszem

Na półtoragodzinne spotkanie w siedzibie naszego Towarzystwa we środę 23 marca  licznie przybyli członkowie zmiasta oraz okolic. Dla wielu było to odkrycie losów ziomków w powojennym Schneidemühl – Pile zawarte w referatach: A. Niśkiewicza -„ Schneidemühl podczas drugiej wojny światowej” i dr Roberta Kolasy - „Sytuacja ludności niemieckiej w powojennej Pile”. Była nawet krótka dyskusja uzupełniająca merytorycze oczekiwania. Poczęstunek słodkościami umilił kameralną atmosferę tego przedsięwzięcia, które przygotowuje nas do majowych obchodów jubileuszu 30-lecia Niemieckiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego w Pile.

Tekst: A.N.   Foto: Wacław Polasik. A. N.

 

Portal mediów mniejszości niemieckiej w Polsce:

                                 www.deutschemedien.pl

Na portalu znajdą Państwo informacje o mediach i z mediów Mniejszości Niemieckiej w Polsce! My tam też jesteśmy! Do wysłuchania audycje radiowe mniejszości niemieckiej  w Polsce! W naszym radiu internetowym przygotowaliśmy dwa kanały:

                                Region i Alt!Neu!

                                                    Bądźcie z nami!!!

*     *     *     *     *

 

Od słonego do słodkiego i … dookoła Europy

Według polskich ludowych porzekadeł „jeśli ktoś w tłusty czwartek nie zje ani jednego pączka  –  w dalszym życiu nie będzie mu się wiodło”. Albo: „kto w tłusty czwartek nie zje pączków kopy, temu myszy zniszczą pole i będzie miał pustki w stodole”. Przed kilku laty ówczesny uczeń  Liceum Ogólnokształcącego im. Przemysława II w Rogoźnie - Maciej Nowicki wygrał konkurs poetycki „Odą do pączka”. - Krótka, więc przytoczę:

 

Wypełnij moje gardło swym pysznym nadzieniem

Bo przecież właśnie to jest twoim przeznaczeniem.

Przesmaczny słodki lukier po twym grzbiecie spływa.

Moja chęć na ciebie jest wręcz niemożliwa.

Przez twe krągłe kształty, ty jesteś doskonały

Chciałbym cię dotykać, kosztować przez dzień cały.

Gdy już cię skonsumuję, żołądek wypełnię,

To o Tłustym Czwartku marzenie swe spełnię.

Ale, ten tłusty czwartek zwany też combrowym (o tym – później) rozpoczyna ostatki czyli ostatni tydzień karnawału, który trwa do Środy Popielcowej. Data tej tradycji jest ruchoma i zależy od tego, kiedy obchodzimy Wielkanoc. Skąd więc pomysł na pączki i to w takim czasie. Ponoć już starożytni Rzymianie wymyślili podobne wyroby, ale wcale nie słodkie, raczej słone, ze słoniną i innymi dodatkami, które swymi walorami pozwalały świętować rychły koniec zimy i nadchodzącą wiosnę. W Polsce zwyczaj ten zagościł dopiero w XVII wieku. Ówczesne świąteczne wyroby co prawda nie przypominały tego, co dzisiaj gości na naszych stołach, ale to był początek trwającej do dziś słodkiej tradycji. Dopiero w późniejszych wiekach znane nam wyroby przybierały delikatniejszą konsystencję i smak. Głównie, za sprawą nadzienia tj. konfitury (czasami z odrobiną alkoholu), a też toffi, budyniu, karmelu, twarożku nawet czekolady i słodkiego lukru (bywa, że i pudru cukru), a jeszcze dekoracji posypką migdałową lub orzechową albo też kandyzowaną skórką pomarańczy.

Co do Combrowego Czwartku to, swego czasu (XVII w.) Krakowem władał burmistrz o nazwisku Comber. Prowadził on bezwzględną walkę z targowymi przekupkami, karcąc je za najdrobniejsze uchybienia. Handlarki odetchnęły dopiero po jego śmierci, która nastąpiła … właśnie we czwartek. Stał się więc burmistrz i dzień – pamiętnym.

Wraz z rozwojem cywilizacji i kultury „świat stał się małą wioską”. Oprócz wspomnianych i znanych nam tradycyjnych smakołyków – nie tylko pączków, bo też chruścików, faworków, pampuch, racuchów - tego dnia możemy raczyć się równie dostojnie donutami (pączkami amerykańskimi), angielskimi oponkami, wiedeńskimi i hiszpańskimi gniazdkami, pączkami holenderskimi – oliebollen, włoskimi – bomboloni, zeppole, albo izraelskimi – sufganijot czy tureckimi – lokma, albo berlińskimi. I tak poznawać jeśli nie świat, to Europę!  

W Niemczech dzień ten nazywany jest babskim karnawałem, bo panie czyhające z nożyczkami na mężczyznę pod krawatem odetną go! I cóż? Trzeba wybaczyć, tym bardziej, że zrekompensuje to buziak (i)! To tez sposób na podryw … A, rządzą kobiety. Tradycja bez urazy i na wesoło! Czasami też hucznie, bo z orkiestrami w korowodzie przebierańców główną ulicą miasta. To wywodzący się z Nadrenii – Westfalii: Weiberfastnacht (Zapusty damskie), a w innych rejonach Schmotziger Donnerstag (Brudny Czwartek). Nawet dzieciaki mają wolne od szkoły. Dalej … też na słodko, jak w Polsce. Nie można tego powiedzieć o Grecji, bo tam jest ”zwęglony czwartek” albo „śmierdzący …” lub „dymiący czwartek” – Tsiknopempti. To punkt kulminacyjny tygodniowego święta objadania się mięsem (Kreatini). Najczęściej grillowanym albo pieczonym. Na wschodzie Europy wyznawcom prawosławia nie wystarcza jeden dzień. Obchodzona tam maselnica zwana też mięsopustem lub tygodniem serowym. Królują wtedy bliny czy naleśniki drożdżowe ze śmietaną. Skandynawowie mają swoje słynne drożdżówki z cynamonem i bułeczki z masą migdałową i bitą śmietaną i najczęściej dowoli zajadają w Fastelavn. Mieszkańcy Wysp Brytyjskich, podobnie jak Francuzi czekają na Pancake Tuesday  (naleśnikowy wtorek) i Mardi Gras (wtorek przed Środą Popielcową). W Polsce wtedy – „śledzik” zwany też w Wielkopolsce „podkoziołkiem” czyli raczej na słono  i wytrawnie. Wyspiarze i ich sąsiedzi na lądzie za morskim kanałem objadają się wówczas słodkimi naleśnikami, goframi ze słodkim sosem i wielością owocowych dodatków. W dobie globalizacji wykluczyć nie można, że mieszkańcy z wielu regionów Europy równie chętnie w tłusty Combrowy Czwartek chwycą też faworka, słodką bułeczkę, gniazdko, oponkę, albo pączka. Podobnie, jak my, bo „tłusty czwartek pączkami fetuje, a od Popielca ścisły post szykuje”.

Tego dnia w południe w siedzibie Niemieckiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego odbyło się długo oczekiwane spotkanie. W ubiegłym roku udaremniła nam to przedsięwzięcie dynamicznie rozwijająca się pandemia korona-wirusa. Choć jeszcze nie wygasła, to jednak zaryzykowaliśmy nieco, aby może w wąskim gronie, lecz być razem i dać upust tradycjom. Nie da się ukryć, że miłą atmosferę przyćmiewały informacje o agresji Rosji na Ukrainę. Jedynie grupa kursantów mogła pozwolić sobie na 90 minutowe oderwanie się od tych niepokojących doniesień. Tematem zajęć prowadzonych przez Panią Ewę Rutkowską był „Tłusty czwartek i karnawał w Polsce i Niemczech”/„Fetter Donnerstag und der Karneval in Polen und Deutschland”. Pogodzono naukę języka z zajadaniem się faworkami przygotowanymi przez  Panią Justynę oraz z pączkami od Pani Sylwii. Ona też wykonała krawaty, jako rekwizyty do kostiumów karnawałowych przyniesionych przez Pana Mateusza. Na zakończenie rozweseleni przebierańcy zaśpiewali „Majorkę”/”Mallorca”. A, jeśli ktoś ze słodkościami nieco przesadził - to nic, bo później … „gdy w tłusty czwartek człek po jedzeniu pofolguje, łaskawy Pan Bóg grzech obżarstwa daruje”.

Andrzej Niśkiewicz

  Foto A. N.


*     *     *     *     *

   

Filmy i zdjęcia (na płytach) dostępne w biurze NTSK w dniach i godzinach urzędowania

*    *    *    *    *   

    Filmy - na zakładce "komunikaty"                                                                                                        



 

Stronę opracowuje: red. Andrzej Niśkiewicz, tel.: +48 67 213 54 94,   +48 601 385 461

Redakcja  techniczna: Wacław Polasik tel.  +48 514 329 949




 

Mozesz sie teraz zalogowac do Panelu Administratora zeby dodac nowe podstrony lub zmienic ten tekst